„Dwadzieścia lat minęło, jak jeden dzień”. Wszyscy (albo prawie wszyscy) kojarzymy ten chwytliwy kawałek z „40-latka”. Doskonale oddaje on modę, która nastała ostatnimi czasy w kinie. Mianowicie: mamy stary film – kultowy, dla wielu wręcz o randze świętości. No, to jakby tu jeszcze na tym filmie zarobić? Recepta jest prosta, jak konstrukcja czołgu T-55. Zróbmy re-make, sequel albo prequel i patrzmy, jak na nasze konto napływają kolejne dolary…
Czy szukasz mocnych wrażeń? Chcesz miło spędzić czas? A może po prostu nie wiesz co ze sobą zrobić w sobotni wieczór? Zapraszamy do zapoznania się z naszym przewodnikiem po najciekawszych naszym zdaniem filmowych knajpach, restauracjach i klubach. Mamy nadzieje, że poniższy tekst ułatwi wam wybór.
Thrillery i horrory pełne są psychopatów. To niebezpieczni ludzie, których chyba żaden horrormaniak nie chciałby spotkać w rzeczywistości na swojej drodze. Biegają z siekierami, piłami łańcuchowymi czy maczetami. Kino jest ich pełne. Czasami noszą maski, czasem lekarskie kitle, często mają zdeformowane i oszpecone ciała. Przyjrzyjcie się tym najciekawszym, których sylwetki postarali się Wam przybliżyć nasi redaktorzy.
Young Justice to najnowszy serial animowany umieszczony w uniwersum DC. Pierwszą filmową zapowiedź pokazano na Comic-Conie w San Diego w 2010 roku. Podano wówczas informację, że pojawi się on już jesienią. 26 listopada (piątek) ukazał się premierowy, prawie godzinny odcinek specjalny. Został on podzielony na dwie części i siódmego stycznia w Cartoon Network (póki co tylko na zachodnich kanałach) wyświetlono pierwszą z nich. Od tej pory serial będzie emitowany regularnie, w każdy piątek. Na podstawie premierowego odcinka sprawdziliśmy, czy na Young Justice warto czekać także w Polsce.
Niewiele pamiętam z dzieciństwa, ale wciąż mam przed oczyma kartkę pocztową. Znajdowały się na niej kaczki ukryte wśród traw. Była też druga. Na tej widniał łabędź. Obie kartki z wielu innych wyróżniało to, że były trójwymiarowe. Część elementów była z tyłu, inne wybijały się przed główny plan. Wyglądało to mniej więcej tak, jak dziś obraz w kinach 3D. Kartki oprócz głębi cechowały ciemne barwy i grubość. Obrazek pokrywała folia – czy karbowana, czy nie, już niestety zatarło się w pamięci. Dopiero po długim czasie dowiedziałem się, że najprawdopodobniej był to wydruk soczewkowy.
W listopadzie mogliście przeczytać pierwszą część "Filmowych baddasów". Dzisiaj przedstawiam Wam część drugą. Znowu cztery odmienne spojrzenia: Galathara, Joka, morfina oraz moje, zostają skonfrontowane w jednym artykule. Dzisiaj jest mroczniej niż ostatnio, dziś królem jest Szatan, który jak zwykle nosi tysiąc masek, a oto kilka z nich...
Czarne charaktery inaczej zwane baddassami, szwarce, źli - kino pełne jest tych postaci, tak jak pełna jest ich literatura i szeroko pojęta kultura. Jest to temat ocean i wręcz niemożliwością byłoby odniesienie się do chociażby procenta z nich. W tym krótkim eseju widzicie cztery odmienne typy, cztery różne drogi i wizje, tak jak różne jest spojrzenie redaktorów Bestiariusza na pojęcie zła. Kolejno: morfin, Jok, ja oraz Galathar prezentujemy Wam nasze ulubione, filmowe złośliwce.
Zaczniemy od pytania do publiczności – Proszę podać przykłady naszych rodzimych ekranizacji polskiej literatury fantastycznej. Tak? Pan w pierwszym rzędzie..? „Wiedźmin”? Brawo! Doskonale! W końcu, jak by na to nie patrzeć, to jest to ekranizacja i na dodatek, ekranizacja czegoś, co w pierwotnej formie było polską fantastyką. Co jeszcze? Może pani... Słucham? „Na dobre i na złe”? Nie, nie... proszę państwa, ja rozumiem, że dla wielu to czysta fantastyka, ale nie mylmy pojęć. Tak, ja rozumiem, że tacy lekarze nie istnieją... tak, wiem, że w naszych szpitalach nie jest tak fajnie, ale proszę zrozumieć: „fantastyka” i „absolutna fikcja” to nie to samo. Ale może ktoś poda jeszcze jakiś przykład? Tak..? Słucham..? No co to, już tyle..? Hmm...
Do napisania niniejszego tekstu zainspirowało mnie najnowsze dzieło Christophera Nolana „Incepcja”. Zastanawiając się nad recenzją, zrobiłem sobie krótki przegląd filmów odnoszących się do onirycznej stylistyki i wyszło tego całkiem sporo. Na przestrzeni prawie stu lat, niezliczeni twórcy podejmowali temat snu w swoich produkcjach, z bardzo różnym skutkiem i w przeróżnych konfiguracjach, jednak motyw ten niczym bumerang powraca w coraz nowszych odsłonach. Jest to oczywiście jeden z podstawowych toposów, powtarzających się w kulturze i sztuce już od czasów antycznych tragedii, podobnie jak miłość, zdrada, przyjaźń i inne archetypiczne uczucia. Bez względu jednak na aktualne trendy, Hypnos i Oneiros towarzyszą nam od tysięcy lat.
W dniach od 31 lipca do 8 sierpnia w Kazimierzu Dolnym oraz Janowcu nad Wisłą, odbywa się 4. Festiwal Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi”. Impreza od wielu lat przyciąga rzesze artystów, twórców kina, muzyków, ale też zwykłych widzów i ludzi po prostu spragnionych tej magicznej atmosfery Rynku, nadwiślańskich sal kinowych i licznych kafejek. Siedząc przy kufelku spotkasz tu Jerzego Stuhra, Zamachowskiego, Zanussiego, ale też Lyncha, czy też braci Coen. Starodawne miasto wabi unikalną architekturą i niezwykłym klimatem, a filmy dla jednych są daniem głównym, dla innych natomiast miłym urozmaiceniem. Z własnego doświadczenia wiem, że ciężko jednoznacznie określić się w tej materii.
Filmy o Godzilli to bez wątpienia najbardziej znana seria japońskiego kina science-fiction. Cykl ten, zapoczątkowany w 1954 roku superprodukcją „Godzilla”, wyznaczył szlak dla wszystkich późniejszych monster movies, a tytułowy potwór stał się ambasadorem kultury swojej ojczyzny, do dziś będąc jednym z jej najszerzej rozpoznawalnych elementów. Ziejący radioaktywnym ogniem niemal niezniszczalny stwór bywał i wrogiem, i przyjacielem ludzkości, a także prawie zawsze stawał w szranki z innym monstrum.
Na sukces kasowy i artystyczny filmu składa się wiele czynników. Oczywiście podstawą jest ciekawy scenariusz, dalej perfekcyjne pokierowanie pracą na planie, czyli reżyseria, później dobór i gra aktorów, zdjęcia, montaż, całe zaplecze techniczne i w końcu muzyka.
Do napisania tego artykułu skłoniło mnie ponowne obejrzenie kultowego dzieła Ridleya Scotta „Łowca Androidów”. Przypomniałem sobie genialną kreację Rutgera Hauera, aktora, który dzięki swojemu kunsztowi scenicznemu oraz nietuzinkowej aparycji stał się ikoniczną wręcz postacią science-fiction. W historii kina jest kilka takich postaci, niektóre zostały już zapomniane, inne grają do dziś. Opowiem o mojej prywatnej liście bohaterów s-f.
Trzeba przyznać, że filmowcy sięgali do twórczości Lovecrafta nader często i chętnie (niekiedy się do tego nie przyznając). Cieszy fakt, że jego proza nie jest zatem zamknięta dla tych, którzy nie bardzo mają czas, bądź ochotę by go czytać. Dzięki temu zarówno miłośnicy kina jak i czytelnicy mogą udać się w podróż do miejsc, które wykreował "Samotnik z Providence". Do miejsc, które istniały jedynie w wyobraźni pisarza i najbardziej zagorzałych fanów jego opowieści.
Emocje już opadły, czerwony dywan na powrót zwinięty, zapewne będzie smutnie się kurzył do przyszłego roku w ciemnym schowku. Suknie i smokingi już zawisły w garderobach, a my mamy kolejną oscarową galę za nami. Jak zwykle nie obyło się bez niespodzianek, również paru faworytów nie obeszło się samym tylko smakiem. Czas na małe podsumowanie i szczyptę chłodnych komentarzy. Zaznaczam, że mają one jedynie charakter luźnych uwag i skojarzeń.
Tegoroczna gala rozdania Oscarów jest już 79. edycją tej wielkiej imprezy. Czerwone dywany Kodak Theatre przy Hollywood Boulevard znowu uginały się pod ciężarem najsławniejszych i najbogatszych ludzi filmowego świata, a fani i paparazzi chociaż raz w roku mogli bezkarnie afirmować swych ulubieńców. Jak zwykle czatowałem przy telewizorze by „na żywo, ale w studio” zobaczyć z pierwszej ręki zwycięzców. Po paru godzinach oczekiwania z zapałkami w oczach doczekałem się. Prezentuję Wam listę nominacji w kategoriach moim zdaniem najważniejszych, mniej popularne sobie darowałem. Pierwsza pozycja to zdobywca złotej statuetki.
Bestiariusza przegląda 9 użytkowników: 1 zalogowany, 0 ukrytych i 8 gości
Zalogowani: Google [Bot]
Copyright © 2001-2010 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.
Teraz jest 4 lut 2012, 16:26 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowania • Polityka prywatności • Usuń ciasteczka