Thrillery i horrory pełne są psychopatów. To niebezpieczni ludzie, których chyba żaden horrormaniak nie chciałby spotkać w rzeczywistości na swojej drodze. Biegają z siekierami, piłami łańcuchowymi czy maczetami. Kino jest ich pełne. Czasami noszą maski, czasem lekarskie kitle, często mają zdeformowane i oszpecone ciała. Przyjrzyjcie się tym najciekawszym, których sylwetki postarali się Wam przybliżyć nasi redaktorzy.Nicholas Flamel - "Alchemik" (Maciej „morfin” Przygórzewski)
+
Nicholas Flamel to, według legendy opartej na jego pismach, jeden z pierwszych europejskich alchemików, który czerpiąc z mądrości starożytnych odkrył ponoć sekret kamienia filozoficznego oraz tajemnicę wiecznego życia. Legenda milczy wprawdzie na temat tego, czym był tajemniczy główny składnik opracowanego przez Flamela eliksiru młodości, jednak twórcy filmu „Vidoq” z 2001 roku przedstawili nam własną, przerażającą teorię. Tak powstała postać Alchemika – uczonego, maga i seryjnego mordercy, który przez wieki terroryzował Paryż.
Sekretnym składnikiem „eliksiru młodości” filmowego Alchemika jest maska wykonana ze szkła, do którego produkcji użyto wyciągu z krwi „czystych” dziewcząt. Maska ta pochłania dusze ludzi zamordowanych przez Alchemika, więzi je w swym zwierciadle pozyskując z nich energię życiową konieczną do stałego przedłużania życia jej posiadacza. Jest ona również jednym z najbardziej niesamowitych i najbardziej przerażających atrybutów Flamela. Ofiary, które wybiera Alchemik, kończą swój żywot z poderżniętym gardłem, z przepełnionymi bólem i strachem oczami utkwionymi w zwierciadło maski, w której dostrzegają swoje odbicie – obraz uchodzącego życia.
Jedną z najciekawszych cech Alchemika, jest połączenie mistyki z nauką oraz naprzemienne wykorzystywanie ich w służbie zbrodni. Pierwsze ofiary psychopaty, które poznajemy w tej historii, zginęły od uderzenia pioruna, który doszczętnie strawił żywym ogniem ich ciała. Dzięki dochodzeniu Vidoq’a dowiadujemy się, że był to skutek niezwykle przemyślanej intrygi, efekt geniuszu mordercy, który w ten sposób niejako przestrzegał wszystkich przed sprzeciwianiem się jego woli. Jednak wraz z toczącą się akcją poznajemy również i to drugie, mistyczne oblicze Alchemika. Zadziwiająca potęga noszonej przez niego szklanej maski, niesamowite umiejętności pozwalające mu ujść cało przed pościgiem – wszystko to wskazuje jasno, że mamy do czynienia z kimś więcej niż tylko genialnym naukowcem. Alchemik jawi nam się niczym upostaciowienie najczarniejszej magii.
Jaki los spotkał Alchemika, czy rzeczywiście zginął w finałowej walce z Vidoqiem, czy też, jak sugerują twórcy filmu, przeżył to starcie i ukrywa się gdzieś w mrocznych zaułkach nędznych dzielnic Paryża? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że grób Nicholasa Flamela do dzisiaj pozostaje pusty.
Michael Myers - "Halloween"(Sylwiana „JanisWild” Latopolska)
+
Co może uczynić z człowieka psychopatę? Rodzimy się z tym, czy nabywamy w wyniku mocno oddziałujących wydarzeń życiowych? W przypadku głównego bohatera serii „Halloween”, odpowiedź kryje się jeszcze we wczesnym dzieciństwie. Co prawda, w żadnej z klasycznych części filmu nie było jasno powiedziane, dlaczego Michael był taki, jaki był. A kim był tak naprawdę? Psychopatą? Mordercą? Potworem? Czy może młodym człowiekiem, który nigdy tak naprawdę nie wiedział czym jest normalne dzieciństwo?
Dopiero w remake’u z 2007 roku, odsłonięta została cała mroczna przeszłość Myersa . Kilkuletni chłopczyk, wychowywany przez matkę i wiecznie pijanego ojczyma, gnębiony w szkole, prawdziwy odludek. W takich warunkach z całą pewnością nie można wyrosnąć na normalnego, zdrowego psychicznie człowieka. Z początku chłopiec znęca się w okrutny sposób jedynie na zwierzakach, ale z czasem zaczyna przenosić swoją agresję także na ludzi. Pierwszą jego ofiarą pada kolega ze szkoły, który od zawsze dokuczał i bił Michaela. Zostaje brutalnie zatłuczony kijem.
Ale dopiero w noc Halloween Michael pokazuje na co naprawdę go stać. Matka wychodzi do pracy, a Michael morduje z zimną krwią swojego ojczyma, starszą siostrę i jej chłopaka, czyli osoby które w jakikolwiek sposób mu się naraziły. Życie daruje jedynie swojej malutkiej siostrze Laurie. Myers oczywiście trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie spędza siedemnaście lat. Tam też tworzy imponującą kolekcję wszelkiego rodzaju masek. Od dzieciństwa bowiem ukrywał swoją twarz, zwłaszcza kiedy mordował. Jeżeli ktokolwiek spróbuje choć dotknąć jego własności , gorzko tego żałuje. Dowiadują się o tym strażnicy szpitala, którzy naśmiewają się z twórczości psychopaty. Po ucieczce ze szpitala Michael zaczyna szukać swojej siostry, i co zaskakujące, absolutnie nie w celu zabicia jej.
Powiedzmy sobie szczerze, kto tak naprawdę był w tej historii potworem? Michael mordujący każdego kto mu ubliżał? Człowiek, który w dzieciństwie przeżył niejedną traumę? Nie był rozumiany i w skrajnym gniewie uciekł się do najdrastyczniejszych rozwiązań. Czy może prawdziwymi psychopatami są właśnie ci, którzy mu zgotowali takie postrzeganie świata? Ci, którzy zepsuli mu psychikę do reszty? Wiecznie pijący, grożący i ubliżający ojczym? Siostra, która zamiast wesprzeć również poniżała dziesięciolatka? Koledzy ze szkoły, myślący, że będąc w grupie mogą pozwolić sobie na wszystko? Czasami warto się zastanowić czy biegający z siekierą psychopata nie jest przypadkiem naszą zasługą.
Billy - "Krwawe Święta"(Przemysław "Jok" Grzesiak}
+
Psychopaci. Ponoć każdy z nas jest potencjalnym psychopatą. Emocję, które w nas drzemią i obudzone mogą wziąć górę, uwalniając naszą mroczną naturę, tkwią przecież w każdym. Rzecz w tym, żeby nigdy nie dać im wyjść z ukrycia. Ale jak długo można się opanowywać? Jak dużo może wytrzymać umęczona ludzka dusza? Kiedy znajdzie się ta kropla, która przeleje czarę, skoro kielich goryczy napełniany jest praktycznie od dnia narodzin? Tak właśnie było z przypadkiem niejakiego Billego.
Chłopiec jest bohaterem filmu „Krwawe święta”. To re-make klasycznego horroru Boba Clarka z 1974 roku. Jako kilkulatek jest świadkiem morderstwa. Sprawa jest o tyle ponura, że jego własna matka, której charakter - powiedzmy sobie szczerze - nie należy do łatwych, zabija jedynego człowieka darzącego chłopaka pozytywnymi uczuciami, czyli jego ojca. I to w święta. Ponieważ wyrodna żona orientuje się, że jej zbrodnia ma świadka, od tej chwili Billy stanie się więźniem we własnym domu. Na dodatek okazuje się, że dzieciak choruje na niezbyt przyjemną chorobę wątroby, której rezultatem jest żółknięcie skóry.
Jakby traumatycznych przeżyć było mało, przez cały okres dojrzewania Billy obserwuje z poddasza nowe, obsceniczne życie matki, obfitujące w libację i seksualne orgie z nowym mężczyzną. Mało tego, ponieważ nowy mężczyzna nie jest w stanie dać obłąkanej kobiecie dziecka, ta wykorzystuje w tym celu Billego. Jak długo chłopak mógł więc znosić piekło na ziemi, które urządziła mu ta, do której winien mówić "mamo"? W końcu struna pęka.
Morduje wszystkich dorosłych domowników. Sam co prawda trafia do szpitala dla obłąkanych, ale na tym zemsta się nie kończy. Do jego domu po pewnym czasie wprowadzają się nowi mieszkańcy. Zemsta jest ślepa i ponadczasowa. Od tej pory horror staje się klasycznym obrazem gore. Bez większego sensu. Uwolniony Billy morduje wszystkich i wszystko. Nie jest jednak sam. Ktoś przeżył jego świąteczną sieczkę sprzed laty. I ten ktoś też ma żółtą skórę.
Billy morduje wykorzystując świąteczne ozdoby, takie jak bombki czy ozdobne łańcuchy. Nie jest to jednak schemat. Każdego da się zabić w dowolny sposób.
Postać ta jest ciekawa nie ze względu na to, jak postępuje, ale dlaczego owładnęła nią żądza zemsty. Należy się zastanawiać, czy matka Billy'ego nie była większym psychopatą, a on tylko uwolnił tłumione przez lata emocje. Oczywiście nie usprawiedliwia to faktu, że Billy zabijał wiele niewinnych ofiar, a także całkiem słusznie zemścił się na oprawczyni własnego ojca. Można jednak zrozumieć, że to właśnie ta, która powinna dać mu najwięcej miłości, zgotowała mu lata tortur psychicznych, życia w odosobnieniu i wielu innych, licznych upokorzeń.
Diabeł tkwi w każdym z nas. Nie każdy jednak potrafi sprawić, by nigdy nie wydostał się na zewnątrz. Czasami po prostu się nie da.
Freddy Krueger -"Koszmar z Ulicy Wiązów"(Damian "Naimad" Bartosik)
+
W zestawieniu najważniejszych psycholi nie mogło zabraknąć Freddy'ego Kruegera. Być może niektórych zdziwi fakt zaklasyfikowania go do tej kategorii. Wszak słynny morderca z horrorów Wesa Cravena kojarzony jest raczej jako istota na wskroś demoniczna, nienamacalna, wręcz z piekła rodem. Ale jedno nie musi przecież wykluczać drugiego.
Pewnego razu zakonnica Amanda Krueger, pracownica szpitala psychiatrycznego w Springwood, została nieopatrznie zamknięta na wieży zakładu psychiatrycznego, wraz z najbardziej niebezpiecznymi pacjentami. W ciągu tej jednej nocy została wielokrotnie gwałcona i poddano ją potwornym mękom. Freddy Krueger przyszedł na świat jako owoc tej przemocy. Żył w Springwood przez wiele lat, na pozór normalnie. Jednak jarzmo pozostało. Z czasem na jego sumieniu zaciążyły morderstwa dokonane na kilkunastu małych dzieciach z okolicy. Zgodnie z niedawnym remake'm, Freddy miał je nie tylko zabijać, ale i molestować seksualnie. Kiedy sprawa wyszła na jaw, przeciw Kruegerowi skierowano oskarżenie, ale z braku jednoznacznych dowodów został uniewinniony przez sąd. Rozsierdzeni rodzice ofiar wraz z mieszkańcami miasteczka Springwood dokonali samosądu - zaciągnęli Freddy'ego do miejscowej fabryki, zamknęli go wewnątrz, a następnie podpalili budynek. Krueger spłonął żywcem, a aparycję, jaką zabrał ze sobą do zaświatów, zawdzięcza właśnie sposobowi, w jaki pożegnał się z życiem.
Tak skończyła się jego ziemska wędrówka, lecz prawdziwie demoniczne oblicze Krueger pokazał już po swojej śmierci. Nie pozwolił zapomnieć o sobie mieszkańcom Springwood. Mścił się nastolatkach, przede wszystkim tych, których rodzice niegdyś wzięli udział w samosądzie. Kolejne ofiary nawiedzał podczas snu. We śnie właśnie nastolatkowie musieli toczyć batalie o przeżycie, bowiem jeśli ginęli w jego trakcie, to ich śmierć stawała się faktem w realnym świecie. Przerażone ofiary robiły wszystko, by nie zasnąć, wiedząc, że zmrużenie oczu mogą przypłacić życiem. Zwykle w finałowych konfrontacjach wychodzili zwycięsko ze starć z Kruegerem... jednak ten nieustannie się odradzał, nie schodząc ze sceny jako ostatecznie pokonany, a tym samym dając twórcom pretekst ku kręceniu kolejnych części.
Następujące po sobie odsłony "Koszmaru z Ulicy Wiązów" nie zawsze trzymały jednak równy poziom. Dość wspomnieć, że Wes Craven, któremu Freddy Krueger przyniósł ogromną popularność i pomógł uzyskać reputację jednego z mistrzów kina grozy, nakręcił osobiście tylko dwie z nich. Niezależnie od tego, postać Freddy'ego Kruegera przyciągała do kin miliony widzów. Zmieniał się reżyser, zmieniali się scenarzyści, nie zmieniał się tylko fenomenalny Robert Englund, przyznający, że Freddy Krueger to jedna z najważniejszych ról w jego filmowej karierze.
Co tu dużo mówić, Freddy'ego raczej nie da się nie polubić. Koszmarny jegomość z potwornie spaloną skórą, w paskowanym sweterku i z gustownym kapeluszem na głowie, oraz - co chyba najbardziej charakterystyczne - rękawicą wyposażoną w pięć zabójczych ostrzy. Ten niezwykle oryginalny wizerunek nie mógł pozostać bez wpływu na odbiór postaci przez widzów. Oglądając filmy z jego udziałem można się zapomnieć i puścić w niepamięć, że Krueger to przecież psychopatyczny morderca, demon wcielony, prezentujący zło w czystej postaci. A jednak ma w sobie to coś, co sprawia, że widz nierzadko kibicuje mu w walkach z kolejnymi ofiarami. Niektórzy znawcy gatunku przypisują tej postaci nawet pewien karykaturalizm, wskazując, że nie we wszystkich odsłonach filmu panuje mroczna i posępna atmosfera horroru. Najlepiej jednak ocenić to samemu - wszak nie znać "Koszmaru z Ulicy Wiązów" to grzech, a chociaż poszczególne filmy z Freddym Kruegerem prezentują się różnie, to on sam, jako ich główny bohater, nie pozwala przejść koło siebie obojętnie.