Artykuły

Przyszłość Gwiezdnych Wojen

Adrian Turzański: Uniwersum „Gwiezdnych Wojen” jest tak potężne i popularne, że choć pierwotny trzon stanowi cykl filmowy, to rozrosło się ono na wiele innych dziedzin – literatura, komiks, gry komputerowe, cosplay, planszówki etc.. Ponadto rzesze fanów również tworzą fanfici, fanarty czy gry fanowskie. Nawet branża pornograficzna została zainspirowana kultowym światem, wypuszczając na rynek mniej lub bardziej profesjonalne produkcje. Można więc swobodnie posilić się na wysnucie tezy, iż w fantastyce stoi na równi z uniwersum Tolkiena, a jeszcze parę lat temu ze „Star Trekiem”, który dziś powoli odchodzi w niepamięć.

Pierwsza trylogia była czymś fenomenalnym, czymś, co, pomimo upływu czasu nie straciło świetności i żyje własnym życiem w popkulturze; czymś, co swobodnie można mianować arcydziełem. I to przyznają oddani fani oraz krytycy. Z drugą trylogią sprawa ma się nieco inaczej. Wprawdzie otrzymała pozytywne recenzje i oceny, ale co poniektórzy widzowie po jej obejrzeniu mieli ambiwalentne uczucia, uznając, że mimo wielu innowacyjnych rozwiązań i masy nowatorskich efektów specjalnych, lepsza była pierwsza. Może wydawać się to wielu osobom osobliwe, acz pewien sentymentalizm i „coś, czego jeszcze nie było” odgrywa tu kluczową rolę. Nie należy jednak zapominać, że chociaż George Lucas stworzył uniwersum, lecz nie był reżyserem wszystkich odsłon, to miał niemały wgląd w produkcję oraz nadawał ostatecznej formy. To się jednak zmieniło. Jego studio Lucasfilm zostało wykupione przez spółkę The Walt Disney Company, i to ona zajęła się siódmą produkcją spod znaku „Gwiezdnych Wojen”.

Znaczne grono przewiduje, że będzie to upadek cyklu, a nowe odsłony nabiorą – podobnie jak wiele innych dzieł Disneya – formy skierowanej raczej w kino familijne. Są jednak tacy, którzy przewidują progres uniwersum. Choć już po pierwszych dwóch zwiastunach widać, że nowe studio włożyło do siódmej części sporo charakterystycznych – nierzadko niezgodnych z dawną konwencją – elementów. Czy warto się obawiać? A być może spółka Disney wzbogaci i usadowi tytuł na szczytach list oglądalności? Czy jednak należy dopatrywać się złotego środka?

Przemysław Grzesiak: Aby omówić przyszłość, nie sposób nie odnieść się do przeszłości „Star Wars”, a także marketingowego przedsięwzięcia jakim bez wątpienia są „Star War”. Chodzi mi o skasowanie Expandet Universe - wszechświata rozszerzonego: książek, gier, komiksów itd. Dla wielu fanów jest to świętokradztwo, ale jeśli na spokojnie się zastanowić, było to jedyne logiczne przedsięwzięcie by nie mieć związanych rąk. Przykład: był news ze Chewbaca przeżyje. I co? I od razu podniósł się lament fanów, ze to wywala w kosz jedna z cykli książkowych. Dlatego żeby uniknąć tego typu marudzenia, lepiej było raz a dobrze wszystko przenieść do wora z nazwą „legendy”, a dzięki temu mieć wolną i kreatywną wolę przy tworzeniu nowych filmowych części.

Mateusz Cholewa: Cóż, na samym początku zaznaczę, że choć fanem uniwersum „Star Wars” jestem od czasu, kiedy przestałem nosić pieluchy, to styczności z Expanded Universe nigdy nie miałem. Dlatego informacja o skasowaniu całego dorobku książkowo-komiksowo-serialowego nie zmroziła mi krwi w żyłach. Na nowy film czekam z wywalonym jęzorem, choć oczywiście nie bez dozy obawy jak to wszystko będzie wyglądać. Czy mój ulubiony cykl nie straci swojego "ducha"? Czy J.J Abrams spiszę się w roli odnowiciela „Gwiezdnych Wojen”? I o co chodzi z tym dzielącym się mieczem świetlnym???

Jakub Kacprzak: Przy ogłoszeniu przejęcia praw do "Gwiezdnych Wojen" przez Disney'a, było wiele kontrowersji. Że dobiorą złych aktorów, że zniszczą klimat. Jednak zapomniano o tym, ile świetnych filmów fabularnych powstało spod ich skrzydeł. Dlatego o nową trylogię i spin-offy jestem zupełnie spokojny. Nie rozumiem problemu związanego też z książkami i grami. "Star Wars" zawsze miało na pierwszym miejscu filmy. To na wielkim ekranie powstała ta epicka seria. Jestem też spokojny o zachowanie klimatu. Tym bardziej, że patrząc na zdjęcia z planu i to, jak pieczołowicie twórcy dbają o detale, jestem spokojny. A co do wypowiedzi Mateusza o mieczu. Krzyżacy chcieliby taki mieć pod Grunwaldem. (śmiech)

A.T.: Nigdy jakoś nie miałem styczności z całym tym Expanded Universe, wyjąwszy jedynie gadżety, na które swoją drogą ciężko się nie natknąć. Z własnej woli zresztą, bo jakoś nie przepadam za konwergencją z jednego medium na drugie. Jednak to filmy były trzonem i kluczowym - właściwie jedynym prawdziwym - "elementem" uniwersum. One posiadały tę magię, i choć mało osób zdaje sobie sprawę, że „GW” to tak naprawdę science fantasy, a nie wyłącznie science fiction, to otwarły wrota wielu twórcą i były pionierem w wielu kierunkach. Zastanawiającym jest trójdzielny miecz świetlny, ale zdaje się że to swoista analogia do poprzedniczek. W pierwszej trylogii Sithowie posiadali tradycyjny, w drugim Darth Maul posiadał dwudzielny, a w trzeciej twórcy kontynuowali to, co moim zdaniem było nienajgorszym posunięciem. W teorii. Zobaczymy jak się to sprawdzi w praktyce.

P.G.: Widać, że jestem od Was starszy, bo dla mnie EU to było ponad dziewiętnaście lat fanostwa. Teraz mamy nowe EU - trudno/dobrze, nieważne. Stało się. Co do nowych „Star Wars” pozwolę sobie przytoczyć cytat z filmu dokumentalnego "George Lucas Skandalista" ("George Lucas vs people"): "To nie są »Gwiezdne Wojny« (wtedy mowa była o Nowej trylogii ) naszego dzieciństwa, to sa Gwiezdne Wojny nowego pokolenia. Jemu się maja podobać". A czy będą podobać się i nam? O tym oczywiście przekonamy się 18 grudnia. Póki co po samym doborze reżysera , jak i dwu teaserach i pełnym trailerze, jestem naprawdę spokojny. Czuje klimat „SW”, ale dostrzegam też, ze to inne „Gwiezdne Wojny” niż te z lat 70-80, czy te z początku XXI wieku.

Obrazek



M.C.: Na początek chciałbym pogratulować Adrianowi śmiałej teorii z mieczem świetlnym i jego korelacją, co do ilości uniwersów. Chapeau bas! Lepiej bym tego nie wymyślił. Rozmawiając o "Przebudzeniu Mocy" warto mieć z tyłu głowy fakt, że to pierwsza część nowej trylogii. Czyli ładunek spokoju powinien ze zdwojoną siłą spłynąć do serc tych wszystkich drżących o kondycję uniwersum. Bo nawet jeśli coś nie wyjdzie, to ten cykl tak naprawdę dopiero się rozkręca. Ja liczę na powstanie trzeciej Gwiazdy Śmierci i kolejnej zapadającej w pamięć bitwy kosmicznej. I błagam o stworzenie czegoś w rodzaju ataku na Hoth, czyli najczęściej odtwarzanej sceny mojego dzieciństwa!

J.K.: Miecz świetlny. Indywidualna sprawa każdego Jedi i Sitha. Fani powinni skupić się na fabule, a nie na tym, że ktoś ma taki miecz, a ktoś inny. Nudne to. Swoją drogą, po trailerze czuć, że klimat nowej trylogii ma być mroczniejszy, bardziej przypominający to, co było w pierwowzorze. Czuć, że postawiono na emocje. I dla mnie to duży plus, bo wątpię, by w filmie znalazły się postacie w stylu Jar-Jar Binksa czy słodkich scenek Anakina tulącego się do mamy. Tu ewidentnie postawiono na emocje. A co do gadżetów, książek itp. Sam mam kolekcję figurek, z której jestem dumny. Kilka lektur także leży na półce. Ale dla mnie są to dodatki, a nie coś, co stanowi "must have". Jeśli ktoś lubi samo kino, to ma filmy. Jeśli jednak ma się joba na tym punkcie jak ja, to warto sobie uzupełniać o różne gadżety. Dlatego ja nie mam z tym problemu.

A.T.: Miecze świetlne, Moc: Ciemna i Jasna Strona, postaci i historia to - i wiele innych - tworzy wspaniałe uniwersum, fabuła to jeden z istotnych elementów, ale to właśnie detaliczność sprawia, że ten świat jest taki bogaty. Odnośnie fabuły przewiduję, zresztą nie bezpodstawnie, że będzie skupiać się na dzieciach Hana i Lei oraz Luke'a i Mary. I, nie mogę się zgodzić, co do mrocznego klimatu. Ja odniosłem wrażenie bardziej... hmm... nie tyle cukierkowej otoczki, co raczej sympatycznej, przyjaznej, skierowanej w familijnym kierunku, nie odbierając jednak esencji wcześniejszych odsłon. Przez co, być może, cykl zyska większą popularność w innych kręgach odbiorców.

P.G.: Prawdę mówiąc pod chodzę do filmu (lub filmów) z ta dużym dystansem, ze ten miecz i jego jelec mi nie przeszkadza. Wierze ze jakoś to logicznie wytłumaczą. Nie chce snuć domysłów co będzie w fabule, bo to mija się z celem. Widać, że wprowadzenie "starych" bohaterów to ukłon w stronę wiernych fanów cyklu, dla nowych widzów, mamy nowych bohaterów. Co z tego wyjdzie? Nie wiem. Ale widać ze wielu jest ciekawych, skoro film zaczął zarabiać całkiem ładne sumki wraz z chwilą przedsprzedaży biletów, a to jest na dwa miesiące przed premierą. To już o czymś świadczy. Podoba mi się to, jak i sam fakt, że spece od marketingu zarządzili: jeden epizod -> jeden spin-off. W ten sposób mamy epizody dla nowszej widowni jak i spin-offy dziejące się w realiach okolic zniszczenia Gwiazdy Śmierci, czyli "Roque One". To będzie cos zdecydowanie dla mnie. Opowieść z realiów Starej Republiki, i to mam nadzieje bez Jedi, ale o szarych żołnierzach tej Galaktycznej Wojny Domowej. Już po pierwszym zdjęciu i przeciekach z planu jestem bardzo na tak. A nawet na TAK wielką literą!

Obrazek

M.C.: Ja również ze zniecierpliwieniem czekam na "Roque One". Nie tylko ze względu na to, że może być to kawał dobrej produkcji, ale również dlatego, że nareszcie może coś się ruszyć w temacie dorosłej "Wojny Klonów". Dawno, dawno temu krążyły plotki, że szykowana jest wersja aktorska opowiadająca tę historię. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że poruszanie dwa razy tego samego jest właściwie bez sensu, no bo ktoś w końcu powie: "hej! ale jest przecież serial animowany?" No właśnie, ale to wciąż jednak tylko animacja, która nie może się umywać do pełnoprawnego serialu.

J.K.: Nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią, Adrian. Cukierkowy klimat? Z czego to wnioskujesz? Dla mnie tutaj postawią na coś mocnego. W sieci krąży wiele plotek. Choćby to, że zginie Luke. Wydaje mi się, że nowa trylogia wraz ze spin-offami ma mocno opierać się na wątku "legendy". Świat zapomniał o Jedi. Oczywiście nowi widzowie są fajni, ale umówmy się. Pieniędzy nie wydadzą piętnastolatkowie, którzy coś tam wiedzą, a trzydziesto-czterdziestolatkowie, którzy się tym jarali za dzieciaka. Dlatego jestem spokojny o nową trylogię i spin-offy. To będzie ciekawy mix wplecenia nowych postaci.

A.T.: Osobiście bardzo bym się ucieszył z odskoczenia od wojen klonów, droidów etc., i przerzucenia się na walki z jakąś intrygującą rasą, zbuntowaną wobec praw Republiki albo po prostu, przyjmującą rolę agresora, najeźdźcy. Może to czcze nadzieje, ale taki epizod, choćby jednorazowy, byłby czymś miłym nie tylko ze względów militarnych, ale również kulturowych. Mogliby również rozwinąć wątki Sithów - bo jak dla mnie szczątkowe informacje i pojawianie się niemal nagle, znikąd, to trochę odrzucenie na dalszy plan. Co do cukierkowego klimatu, Jakub, to są moje subiektywne odczucia. Nie sprawdzałem teorii krążących po sieci, może to mój błąd... Ale oglądałem zwiastuny parę razy, i mało dostrzegłem tam elementów mrocznych. Mogłeś mieć inaczej.

P.G.: Nie wiem skąd wyrzynałeś taka plotkę, Mateusz, ale ja ją pierwszy raz słyszę. Za to słyszałem plotkę o "Star War Underwlold" czyli aktorskim serialu, który miał dotyczyć półświatka „SW” (możliwe ze oto Ci chodziło). Mam szczerą nadzieje, że Disney wzorem marvelowskich seriali, pójdzie za ciosem i zrobi faktycznie taki serial, na wzór „Daredevila”. I nie mówcie mi, że seriale mają być kierowane do dzieci. Dzieci będą miały swoich „Rebelsów” i może kolejne sezony "The Clone Wars" (i takie są plotki) a byłoby super gdyby poza spin-ofami zostałoby nam, starszym zaserwowane coś w odcinkach. A co do przyszłości - cóż. Jeśli dobrze przenalizować trailery, to na dobra sprawę nic nie wiemy, jeśli chodzi o fabule, ale klimat jest wyczuwalny. Powinno być ok. Adrian, wątpię żebyśmy mieli poznać w którym kolie filmie historie tylko o Sitah. Disney nie chce robić filmów o negatywnych postaciach w rolach głównych. Dlatego tez tu czuje pewna obawę jak potraktują Bobe Fetta w jednym z możliwych spin-offów. Boje się że go odbrązowią i zrobią na silę pozytywnego, nawróconego bohatera, niszcząc w ten sposób jego legendę.

M.C.: Plotka tak jak powiedziałem pochodzi z czasów tak odległych, że może to tylko jakieś wyimaginowane wspomnienie. Ewentualnie mój umysł stworzył coś, co bardzo chciałbym zobaczyć. Inna sprawa, że spin-off traktujący o szmuglerach i łowcach nagród przyjąłbym chętniej niż grzane wino w mroźny grudniowy wieczór. W tym miejscu warto jeszcze chyba przywołać temat gier. Bo uniwersum „SW” to również rozrywka elektroniczna. Bardzo zabolało mnie, kiedy dowiedziałem się, jak bardzo epicki mógł być projekt "Star Wars 1313". Ale wraz z pojawieniem się "Star Wars Battlefront" w serce wlała się jakaś nowa nadzieja. (śmiech) Liczę, że możemy liczyć na jakiś mały renesans dobrych gier ze świata mieczy świetlnych i Mocy.

J.K.: Ciekaw jestem o co Wam chodzi z tym cukierkowym trailerem? Spalony hełm Lorda Vadera? Scena jak Sith idzie w nocy przez ośnieżony las? Ludzie, to nie "Candy Crash"! Dla mnie klimat ewidentnie wskazuje, że będzie gra na uczuciach i emocjach. Suchar z "Nową nadzieją" zacny Mati! Prawie tak suchy jak skóra Anakina po wpadnięciu do lawy! Dziwi mnie tylko, że żaden z Was jeszcze nie zwrócił uwagę na pewną rzecz. Mianowicie to, że pomimo wielkich możliwości technologicznych, twórcy nie bazują na green screen. Dla mnie to duży plus, bowiem widać, że Disney nie robi zwykłego skoku na kasę fanów, a chce zrobić wszystko porządnie "od A do Z".

A.T.: Niewątpliwie, Boba Fett w roli bohatera pozytywnego to całkowite spaczenie. W pewnym sensie to rasowy antybohater. A obiło mi się o uszy, że być może powstanie osobny epizod o nim samym - co, jak zauważył Mateusz, byłoby świetnym pomysłem. Pomijając to, że został "pożarty" przez Sarlacca. Jednak pewne źródła mówią, że udało mu się przeżyć. Przemysław, odnośnie Sithów masz rację, Bractwo raczej nigdy nie uzyska ważniejszego wątku, przez politykę Disneya. Co jest kolejnym argumentem przeciw „umrocznieniu” nowej trylogii. Jakub - spalony hełm Vadera to ciekawy i dobrze odwzorowany atrybut, lecz mroku w nim tyle, co mroku na kurzu, który nań osiadł. Ale masz rację, Sith idący przez leśne ostępy nocą, otoczony warstwą śniegu, wrażenie robi. Ale widzę, że jednak wszyscy jesteśmy zgodni, co do tego, że uniwersum będzie miało się dobrze i, póki co, można pozostawać we względnym spokoju.

Obrazek



P.G.: Nie, pewne źródła, a Lucas oficjalnie potwierdził w jednym z wywiadów że Boba nie zginał, bo za bardzo lubi te postać. No i mamy zapowiedziany spin-off z nim i Hanem Solo w roli głównej. Ja wrócę do tematu seriali, naprawdę dobrze bym widział serial o BF w roli głównej dziejący się np. na Coruscant. Mrocznie i na temat. Cos w klimatach noir. Byłoby super. A wydaje mi się że tu mamy jeszcze lukę w grupach docelowych, więc oby ją wypełnili. I powtórzę po raz kolejny - czekam na film (oby to był spin-ooff) bez Jedi i Sithow, bez "Machajkijów". Podsumowując: O nowy epizod jestem spokojny, a nowym spin-offem jak na razie jestem zachwycony. Niech tylko rzuca cos na np. Netfix, a będę szczęśliwy jak hutt w smalcu z banthy.

A.T.: Widać więc, że o "Gwiezdne Wojny" nie odejdą w niepamięć, jak powoli robi to Star Trek. Może nawet trylogia nie będzie końcem, nie licząc spin-off'ów, a rozrośnie się do następnej trylogii, i następnej, ale nie przeklasowując się na typowy odcinacz kuponów. Skoro spokój o przyszłość głównego cyklu oraz całej serii póki co jest, należy liczyć na to, że - jak wspomniał Przemysław - seriale, nie skierowane do młodszych widów, wkrótce zaczną się pojawiać, bo wątków pobocznych w dotychczasowych filmach jest tyle do rozwinięcia, że nawet Marvel może nie mieć tylu bohaterów do głównych ról nowych produkcji. Niech Moc będzie z Wami!
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 sie 2017, 21:37 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka