Artykuły

Dyskusja filmowa: Zabawa w Boga

Adrian Turzański: Pobawmy się dzisiaj w Boga, czyli poszukajmy tego znamienitego motywu stosowanego w produkcjach filmowych od dawien dawna. Obrazy kinowe nie raz serwowały widzom wątek powiązany z tworzeniem czegoś zupełnie nowego, niekonwencjonalnego oraz w różnych kręgach kulturowych uważanego za zakazane, a nawet za świętokradztwo. Chodzi tu mianowicie o przejęcie przez człowieka roli demiurga, kreatora życia bądź odbierania go jeszcze zanim się pojawi. Współcześnie temat aborcji jest niezwykle drażliwy i wywołuje ambiwalentne uczucia. Ale jakie może wykonywać modernizacja nienarodzonego dziecka, tworzenie nowych istot, budowanie czegoś, co ma przypominać człowieka, zastąpić człowieka i, w efekcie końcowym, stać się człowiekiem. Sztandarowym filmem balansującym w motywie z całą pewnością jest „Park Jurajski”, który pokazał korporację zdolną do przywrócenia – właściwie odtworzenia – dinozaurów. Ostatnia odsłona serii natomiast poszła o krok dalej. Ludzie stworzyli nowego jaszczura, generując go z najbardziej atrakcyjnych w naturze cech względnie rzeczywistych gadów. Lecz takich obrazów zarówno w kinie, jak i literaturze, nigdy nie brakowało. A zaczęło się bodaj od Frankensteina. Dlaczego więc ten motyw wciąż otacza nimb popularności i jest niezwykle pożądany przez odbiorców? Czy naprawdę jest aż tak efektowny?

Krzysztof „Kasjusz” Otto: Motyw ten, szczególnie w wydaniu sci-fi stanowi zazwyczaj laurkę dla ludzkości, gloryfikuje naszą mądrość i rozmaite inne talenty. Choć do wielu technologii jeszcze daleka droga, już teraz lubimy łechtać nasze ego wyobrażając sobie scenariusze o podbitym przez ludzi kosmosie, oszukanej śmierci, przekroczonej granicy inteligencji. Korzystając z tego motywu zasłynął ostatnio "Marsjanin". Wyprawa na Czerwoną Planetę jest dla nas na wyciągnięcie ręki, owszem. Tutaj jednak pojedynczy naukowiec radzi sobie sam na obcej planecie i awansuje do może nie wszechmocnego, ale jednak boga inżynierii.
Joanna Hyrnik: Nie trzeba sięgać od razu do hard sci-fi. Motyw posiadania władzy nad swoim życiem przewija się w literaturze, a co za tym idzie, w filmie, od zarania dziejów. I nie chodzi tylko o tworzenie czegoś nowego. Czasem ludziom - lub jednemu człowiekowi - wystarcza posiadanie władzy nad życiem innych ludzi, np. „Truman Show”.
Obrazek
Adrian Warwas: Spoglądając z perspektywy pozostałych gatunków filmowych, prawie każdy film ''bawi'' się w Boga. Jak nie ''Młody Frankenstein'', który był pewną parodią, ale i hołdem wobec dawnego ''Frankensteina'', tak nawet w zwykłych thrillerach takie rzeczy mogą się dziać. Na myśl przywodzi mi ''House of 9'', kiedy dziewięcioro nieznanych sobie ludzi zostaje zamkniętych w pomieszczeniu, a wyjdzie tylko jedno - żywe. Lubimy bawić się w Boga - pod każdą postacią.
K.O.: Akurat „Truman Show” to sci-fi bardzo mocno, ale rozumiem o co chodzi, Joanna - nie trzeba się oddalać od ziemi, by znaleźć dobry przykład. Pod względem tytułu najbardziej oczywisty jest chyba "Jestem bogiem" z Cooperem w roli półboga z "czterocyfrowym IQ", ale jego inteligencja również jest dziełem innych ludzi. Natomiast ze strony komediowej i bardziej fantastycznej - bo z udziałem samego Boga (Morgan Freemana), mamy „Bruce’a…” i „Evana Wszechmogącego”.
Te filmy bardziej idą w stronę pokazania, że Bogu, bądź ludziom blisko - niego nie ma czego zazdrościć.
J.H.: Czasem fascynujące dla twórców filmu o ewidentnej lub skrytej tematyce "Zabawy w Boga" jest sprawdzanie, jak daleko można pójść. Do czego można się jeszcze posunąć w manipulowaniu ludźmi, otoczeniem. I czasem chyba trudno autorom - nomen omen - stworzyć coś nowego, poruszyć jakiś nie wyeksploatowany dotąd temat. Adrian, wymieniłeś "House of 9", toż to wypisz wymaluj "Cube", łącznie z kolejnymi częściami. Ten sam motyw zamknięcia garstki ludzi "gdzieś" zresztą pojawia się też we "Więźniu Labiryntu", choć tu sci-fi na myśl przywodzi tylko zaawansowana technologia, a reszta okazuje się być (uwaga, spoiler!) raczej w klimacie postapokalipsy.
A.W.: Joanna. Tak, zgadza się - to jest idealna inspiracja ''Cube''. Zamknięcie jednostki i obserwowanie jej zachowania dało kanwę niejednemu badaniu (chociażby słynny podział na więźniów i strażników) czy niezliczonej ilości filmów.
Nie wiem, czy zgodzicie się ze mną, ale warte są zauważenia nawet zwykle dramaty czy kryminały, w których bohater lub antagonista poprzez manipulację czy władzę bawi się losami innych. Od razu przypomina mi się ''Doktor Mabuse''.
K.O.: Zgodzę się, że motyw z oprawcą stającym się takim panem życia i śmierci zahacza o ten temat, w większości przypadków nie jest to jednak władza absolutna, a stanowiący zwierzynę ludzie bardzo często wygrywają.
Horrorowo-thrillerowa walka ludzi z czymś/kimś silniejszym od nich jest wszak jednym z popularniejszych sposobów na emocjonujące widowisko, mało tu jednak poruszanego przez nas motywu.
J.H.: Zauważcie, że tego typu tematy pojawiają się już nawet w kinie dla dzieci.
Choćby Wall-E, ludzkość boryka się z maszynami, które uzurpują sobie władze nad ich życiem i przyszłością.
Czy to aby nie jest jakiś niecny plan, jak ludziom od najmłodszych lat uzmysłowić... i pytanie mam, co uzmysłowić właściwie?
Obrazek
A.W.: Krzysztof - Czy zawsze? Tu bym się kłócił, ponieważ w ''House of 9'' wychodząc jako ostatni, żywy i z torbą pełną pieniędzy, sądzi, że zostanie wypuszczony na wolność. Jak pamiętamy, tak się jednak nie dzieje.
Istotą niedoskonałą okazał się także bohater ''The Fly''.
Natomiast od lat 20. mieliśmy zarówno ''Gabinet doktora Caligari'', jak i ''Metropolis'', które w tamtych czasach były czymś ''nowym''. Dziś tematy i motywy „zabawy w Boga” przewijają się wszędzie - tak, jak wspomniała Joanna - nawet w animacjach.
K.O.: Nieco innym spojrzeniem na temat jest szukanie boga w Kosmosie, acz boga wrogiego i o dziwo najczęściej przeprowadzającego inwazję na Stany Zjednoczone.
Może kosmici nie są typowo boscy, ale na pewno są bosko potężni i zazwyczaj tylko drobna słabość (bądź podatność na uran) pozwala ich odeprzeć.
Czasem są też typowo demiurgami, jak bodajże Inżynier w "Prometeuszu".
Kiedy indziej opiekunami, jak w bazującym na twórczości Sagana - "Kontakcie”.
J.H.: Czyli co, my, ludzkość, przestrzegamy samych siebie przed zdobyciem zbyt dużej władzy, lub przed tajemniczymi Innymi, którzy tę władzę dla siebie niecnie zagarniają?
Może pisane nam wszystkim jest dążenie do jak największej władzy, choćby podświadomie?
A.W.: W przypadku ''Prometeusza'' mam pewien kłopot. Posiadam swoją teorię na temat Inżynierów już od ''Aliena''. Niestety, z kolejnymi rewelacjami na temat następnych filmów i zapowiedzianego ''Alien: Covenant'' coraz gorzej jest mi się ustosunkować.
Nie zmienia to jednak faktu, że dalekie podróże i pytanie o istnienie innego życia niż ludzkie jest również ulubionym tematem. Nawet jeśli ''nie szukają Boga''. Ot, ''Podróż na Księżyc'' Mélièsa.
K.O.: Zgodzę się z Joanną, że motyw „zabawy w Boga” zawiera zarówno pozytywny, jak i negatywny przekaz. Jako istoty ograniczone pod wieloma względami jesteśmy w stanie się do tej nieograniczoności zbliżyć, bardzo często ponosząc tego konsekwencję, a czasem wręcz zupełnie tracąc kontrolę.
Tak jak zakładało wiele tuzów gatunku - cywilizacje na pewnym etapie rozwoju niepostrzeżenie ułatwiają sobie samozagładę.
Obrazek
J.H.: "Piekło to inni" a nawet - parafrazując, piekło to my sami. Zauważcie, że choćbyśmy wywędrowali na koniec znanego lub nieznanego wszechświata, zawsze okaże się, że chcemy na siłę zmieniać dobre na lepsze, albo w zapale walki ze złem niszczymy również to dobre wokół i w nas samych. My - ludzkość.
I tu sięgać można zarówno po poważne filmy, jak i po w sumie nudne bajki typu "Interstellar".
A.W.: Joanna, jesteśmy idealni w zmienianiu innych - od niepamiętnych czasów - tu na Ziemi.
Fascynacja światami zawsze była naszą domeną.
K.O.: Słowo "zabawa" samo podpowiada, że gdzieś w dalszej perspektywie znajduje się dorosłość.
I nawet jeśli to zabawa niewinna, nie umniejsza to jej szkodliwości, jak używając do przykładu choćby "Jurassic World" - jeden błędny czyn w próbie bycia bogiem i wszystko obraca się w złą stronę.
J.H.: Adrian. Tak samo fascynacja władzą, im mniej ograniczoną, tym lepiej. A najlepiej wychodzi fascynacja władzą nad innymi światami - i tu już można polecieć po całości twórczości, bo czym innym jest pisanie książek/scenariuszy i reżyserowanie, jak niepodzielną władzą i kreowaniem nowych światów?
Krzysztof - dorosłość... oznacza tylko tyle, że w końcu, po napisach, bonusach od reżysera, ostatnim ziarenku pop cornu i łyku ciepłej coli... wychodzimy z kina. Ponadto, sam piszesz "próba" bycia Bogiem. A jak sprawdzisz, czy decyzje były właściwe, jak nie metodą prób właśnie i błędów?
A.W.: Krzysztof – „zabawa w Boga” zawsze prowadzi do pewnych czynów. I jak wspomniała J.H. tylko metoda prób i błędów jest w tym przypadku najlepsza.
Najgorzej jednak, kiedy jednostki na tym cierpią.
J.H.: Adrian, najgorzej, jak cierpią, bo taki był cel działań Uzurpatora.
A.W.: Lub też nie.
A.T.: Widzę, że na takiej podstawie, wszyscy się chyba zgodzimy, że "zabawa w Boga" w ujęciu filmowym to nic innego, jak swoista wariacja polegająca na wysnuciu przeróżnych wariantów, mających na celu zobrazować, do czego taka "zabawa" może prowadzić. Niestety, większość tych obrazów możemy umieścić w szufladce z etykietą "Negatywne". Nawet cały nurt young adult, bazujący na owym motywie to raczej dystopie czy nawet już antyutopie. Więc może wynika z tego, żeby lepiej nie ingerować w tych aspektach życia ziemskiego - i nie tylko - aby uniknąć rozczarowań i, łagodnie mówiąc, przykrych konsekwencji. Lecz gdybyśmy jako ludzkość nie eksperymentowali, to czy bylibyśmy taką, a nie inną cywilizacją?
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 29 cze 2017, 16:57 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka