Filmowe produkcje Marvela stały się w ostatnich latach bardzo popularne. Na srebrny ekran został przeniesiony Spider-Man, X-meni i wielu innych. Nic więc dziwnego, że nie mogło w tym gronie zabraknąć również postaci Iron – Mana, jednego z czołowych przedstawicieli grupy super-bohaterów, zwanej Avengers (Mściciele).
Do prequeli, sequeli czy wszelkiego rodzaju remake’ów zazwyczaj podchodzi się z duża rezerwą. Zwłaszcza gdy chodzi o pozycję nawiązującą do dzieł o randze kultowych. Dokładnie tak się miała sprawa z nowym „Coś”.
Nie samym ambitnym kinem człowiek żyje. W myśl tej zasady można raz na jakiś dać odpocząć zmęczonemu umysłowi i oddać się rozrywce niewymagającej specjalnego, intelektualnego zaangażowania. Wydawałoby się, że wyświetlane w multipleksach komedie zza oceanu, nadają się do tego idealnie. Okazuje się jednak, że są wśród nich i takie, gdzie nagromadzenie klozetowego humoru jest tak duże, iż dotarcie do napisów końcowych stanowi nie lada wyzwanie.
Tim Burton to jedna z najsolidniejszych marek Hollywood. W jego dorobku nie brakuje prawdziwych filmowych perełek, a ilekroć bierze się za kręcenie kolejnej produkcji, tyle razy wyczekują jej miliony fanów z całego Świata. Nie inaczej było w przypadku "Charliego i Fabryki Czekolady", która na ekranach polskich kin pojawiła się jesienią 2005 roku.
Mało jest polskich produkcji filmowych, które na długo przed premierą budziły tak wielkie emocje jak "1920 Bitwa Warszawska". Najnowsze dzieło Jerzego Hoffmana miało wszak przedstawić na srebrnym ekranie jeden z najbardziej doniosłych tryumfów polskiego oręża, i to z wykorzystaniem nowoczesnej technologii jaką jest trójwymiarowy obraz. Byli tacy, którzy wieszczyli hit. Inni wróżyli spektakularną klęskę. Natomiast racja, jak to zazwyczaj bywa, leżała gdzieś pośrodku.
Większość z nas lubi filmy fantasy – nie da się ukryć. Większość lubi też komedie. No, bo kto na przykład nie uśmiechnął się przynajmniej parę razy na „Willowie”. Ale to był zdecydowanie bardziej film fantasy niż komedia. Odwróćmy więc jednak proporcje. I co otrzymamy?
Kiedy myślimy o musicalu, to możliwe, że większość z nas pomyśli o tańczących i śpiewających na ulicy ludziach albo kotach. Gdy powiemy science - fiction, większość z nas pomyśli o kosmicznych walkach, podróżach w czasie i przyszłości świata. A co pomyślimy słysząc o SF i musicalu w jednym?
Rzadko który reżyser może się pochwalić tak wyjątkowym debiutem, jak Adrian Panek. Jego „Daas” to film pełen tajemnic, niejednoznaczny i intrygujący, a przy tym będący warsztatowym arcydziełem. Jeśli dodać doborową obsadę, składającą się z najzdolniejszych polskich aktorów, to mamy do czynienia z produkcją, obok której nie sposób przejść obojętnie.
"Stara Baśń" Józefa Ignacego Kraszewskiego z pewnością nie należy do powieści, które można zekranizować bez większego trudu. Dynamiczna akcja, obfitująca w istotne dla fabuły wydarzenia, różnorodność bohaterów oraz trudne do pominięcia wątki sprawiają, że przeniesienie tej historii na duży ekran to nie lada wyzwanie. Kiedy podejmował się go Jerzy Hoffman, z pewnością był świadomy podobnych trudności. Czy stanął na wysokości zadania?
Jednym z najpopularniejszych, najlepiej ocenianych i najczęściej oglądanych filmów w historii polskiego kina jest "Seksmisja" w reżyserii Juliusza Machulskiego. Dzieło to trwale zapisało się w pamięci Polaków, nie tracąc nic ze swojej filmowej wartości i uroku, mimo, iż od daty premiery upływa właśnie trzecia dekada. Dzisiaj, tak jak przed laty, "Seksmisja" posiada miliony wiernych miłośników, których przyciąga przed ekrany, ilekroć emituje się ją w telewizji.
Bestiariusza przegląda 7 użytkowników: 1 zalogowany, 0 ukrytych i 6 gości
Zalogowani: Google [Bot]
Copyright © 2001-2010 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.
Teraz jest 4 lut 2012, 16:32 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowania • Polityka prywatności • Usuń ciasteczka