Skąd się „Coś” wzięło

Do prequeli, sequeli czy wszelkiego rodzaju remake’ów zazwyczaj podchodzi się z duża rezerwą. Zwłaszcza gdy chodzi o pozycję nawiązującą do dzieł o randze kultowych. Dokładnie tak się miała sprawa z nowym „Coś”.

Gdy w Internecie pojawiły się pierwsze wzmianki, zajawki i trailery, wielu fanów filmu Carpentera aż zadrżało z niepokoju. Ich obawy były zresztą całkowicie uzasadnione. Niektórzy byli nawet oburzeni, że reżyser Matthijs van Heijningen Jr. ośmielił się nawiązać do obrazu, który przez trzy dekady zdążył urosnąć do miana kultowego, a nawet świętości, dla co poniektórych fanów kosmicznego horroru. Warto jednak zaznaczyć, że pierwszy „Coś” także był remakiem filmu z lat pięćdziesiątych, który jednak przeszedł bez echa. Natomiast wszystkie trzy tytuły są luźną adaptacją opowiadania "Who Goes There?" Johna W. Campbell Jr.

++

Fabuła nowego „Coś” rozpoczyna się jeszcze tej samej zimy, co filmu z 1982 roku. Poznajemy losy grupy norwesko – amerykańskich naukowców, o których słyszeliśmy wzmiankę w „jedynce”. To oni znaleźli w arktycznym lodowcu uwięziony przed stuleciami statek kosmiczny. Mało tego: z zamarzniętej bryły lodu wyciągają pasażera owego statku. Jak łatwo się domyślić, pasażer jest żywy. I tak jak w pierwowzorze, aby przetrwać, upodobnia się do ludzi.

I tu mamy już pierwsze nawiązanie – w filmie z Kurtem Russelem możemy zobaczyć zamarznięty grobowiec, z którego owo „coś” wyskoczyło. I takie oto nawiązania są jedną z najmocniejszych stron w filmie. Bystre oko widza wychwyci takich smakowitych szczegółów w nowym filmie całą masę, dla przykładu: wbita w ścianę siekiera. Taka dbałość o szczegóły to niewątpliwy plus. Dzięki przywiązywaniu uwagi do drobiazgów, film, który i tak będzie porównywany do pierwowzoru, zdobędzie niewątpliwie o wiele więcej sympatii widzów.

Co do samej fabuły – łatwo ją przewidzieć. Kosmita może być w każdym i będzie przemieniał każdego w obrzydliwego stwora o wielu dziwnych kończynach, zębiskach, kłach, rogach i innych organach z losowo wybranych gatunków zwierząt.

++



W przeciwieństwie do oryginału, podczas produkcji prequela wykorzystano zdecydowanie więcej specjalnych efektów komputerowych. Kukły i manekiny, ruchome modele zostały wprawione w ruch nie za pomocą animacji poklatkowej, a dzięki komputerowym trikom. Mogłoby się wydawać, że nowoczesna technologia odniesie sukces, ale nic bardziej mylnego. W przeciwieństwie do starszych wiekowo straszydeł, te z nowego filmu niekiedy wyglądają o wiele bardziej sztucznie, niż mogłoby się to wydawać.

++

Natomiast gra aktorska stoi na bardzo wysokim poziomie. Główna rola kobieca została wykreowana przez Mary Elizabeth Winstead. Młoda pani paleontolog imieniem Kate, mimo że całe życie spędziła w laboratorium, w chwili zagrożenia życia z determinacją godną Ellen Ripley jest w stanie przeistoczyć się w nieustraszonego pogromcę obcych (z miotaczem ognia na plecach). Nie potrafi jednak ukryć, że tak naprawdę kona z przerażenia. Jest świadoma faktu, że oprócz zagrożenia ze strony kosmity, jej życiu zagraża jeszcze jedno śmiertelne niebezpieczeństwo – wszechobecna lodowa pustynia. Wie, że i tak umrze, ale nie może pozwolić przetrwać obcemu.

Klimat zagrożenia nie do końca trzyma nas w napięciu, jak poprzednio. Wiadomo, tym typem kosmity da się przerażać tylko w jeden sposób – jego komórki ukryte są w kimś żywym. Nie jest to więc bardzo odkrywcze, każdy kto oglądał „jedynkę”, może odczuć pewną przewidywalność filmu. Na dodatek potwór pojawia się dość wcześnie – nie uświadczymy stopniowo budowanej atmosfery grozy, zagrożenia i napięcia.

++

Za to muzyka bardzo dobrze podkreśla klimat filmu. Instrumentalne kawałki doskonale współgrają ze scenami, dodatkowo podkreślając ich klimat. Natomiast chórki, które pojawiają się zarówno na początku, jak i na końcu filmu, budują niesamowitą atmosferę tajemnic ukrytych na lodowym pustkowiu.

Ostatnim wyróżnikiem, który warto tu odnotować, jest bardzo płynne przejście miedzy jedną a drugą częścią. W momencie gdy kończy się omawiany tutaj film, zaczyna się właśnie oryginalny obraz Carpentera. Jeśli obejrzymy oba filmy w tej kolejności, z dużą dozą prawdopodobieństwa odczujemy zdecydowanie większą przyjemność (i strach), niż oglądając oba filmy w kolejności ich kręcenia.

Jak wynika ze słów tej recenzji, bieżącego „Coś” nie da się nie omówić bez odniesień do poprzednika. I zapewne większość do kina wybierze się właśnie po to, by sprawdzić nowy film. Jeśli tak, to mogę śmiało zapewnić, że będą miło zaskoczeni, a nie rozczarowani. Film, jako prequel, bardzo dobrze się broni. Mimo drobnych minusów jest ze wszech stron godny, by nosić swój tytuł, przez wielu tak pozytywnie kojarzony.
Ocena recenzenta
4.0/5
Coś (2011)
The Thing
Ocena użytkowników:
brak (0 głosów)
Tytuł: Coś
Tytuł oryginału: The Thing
Reżyseria: Matthijs van Heijningen Jr.
Scenariusz: Eric Heisserer
Kraj: Kanada, USA
Czas trwania: 1 godz. 43 min.
Data premiery: 16 grudnia 2011 (Polska) 10 października 2011 (Świat)
Obsada: Mary Elizabeth Winstead, Joel Edgerton, Ulrich Thomsen, Eric Christian Olsen, Adewale Akinnuoye-Agbaje
KOMENTARZE (3) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Misiekh 12 sty 2012, 16:43
To chyba trzeba dokręcić jeszcze 1 część, która wyjaśni, co się z tym gościem działo od zniknięcia do sceny gonienia psa :D
Jok 10 sty 2012, 21:56
Jak to co wiemy po co zniknela - bo u Carpentera goniła psa. Musiałobyc kompatybilnie :)
Misiekh 8 sty 2012, 22:50
Ano film zaskakująco fajny i poza jedną płycizną w scenariuszu (jedna z postaci znika, a na koniec filmu pojawia się żywa i zdrowa i za cholerę nie wiadomo po co w ogóle zniknęła) nie ma mu co zarzucić. No może to, że faktycznie kosmita jest bardzo wcześnie pokazany, w starym "Coś" jednak atmosfera była zręczniej budowana, tutaj przez 2/3 filmu mamy w zasadzie bieganinę ze strzelaniem i brakuje trochę tego paranoicznego klimatu (choć widać, że twórcy filmu próbowali go usilnie stworzyć).
  • Ostatnie dyskusje na forum
  • Więcej

Bestiariusza przegląda 4 użytkowników: 2 zalogowanych, 0 ukrytych i 2 gości
Zalogowani: Google [Bot], naimad

Copyright © 2001-2010 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 21 maja 2012, 20:04 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka