Sześciu wspaniałych

Na ten film czekało wielu. Czekało od prawie 4 lat, kiedy to w „Iron Manie” po raz pierwszy pojawiła się wzmianka o nadchodzącym filmie. W kolejnych produkcjach Marvela: „Iron Manie 2”, „Hulku”, „Thorze”, mogliśmy oglądać kolejne nawiązania do przyszłego obrazu. Ostatni w chronologii wydarzeń, i najmłodszy pod względem premiery „Kapitan Ameryka”, był już bezpośrednim wprowadzeniem do superprodukcji „Avengers”. Czy warto było czekać?

Sześciu zebranych, by Ziemi bronić



++

Kto oglądał, ten powinien pamiętać, że brat Thora, Loki, zgodnie z mitologią wikingów okazał się zdrajcą. Wygnany z Asgardu, miał sporo czasu, by podróżować. Ale jego myśli ciągle przesłaniało tylko jedno uczucie: zemsta! Chce się zemścić nie tylko na przybranym bracie – bogu piorunów, Thorze, ale i na całej Ziemi. Na ludziach, którzy przyczynili się do jego upadku. A jego zdaniem najlepszą karą będzie zniewolenie ludzkości. W tym celu zawiera pakt z przedstawicielami obcej cywilizacji, pożądającej nade wszystko pewnego źródła mocy, które to właśnie ziemska agencja S.H.I.E.L.D ma w posiadaniu (wydarzenia z „Kapitana Ameryki”).

Loki przybywa na Ziemię, siejąc zamęt i śmierć. Powstrzymać go może tylko jedno: zespół wybitnych jednostek. Chociaż projekt Avengers został zawieszony z uwagi na fakt, że żaden z bohaterów nie nadaje się do działania zespołowego, teraz okazuje się być jedyną szansą dla zagrożonej Ziemi. W zespole znalazło się po jednym przedstawicielu różnego rodzaju archetypów. Super żołnierz - Kapitan Ameryka, wynalazca w zbroi - Iron Man, wspomniany już bóg piorunów - Thor, naukowiec o syndromie Jeckyll’a i Hyde’a – Hulk, oraz agenci S.H.I.E.L.D. - Natasha Romanoff a.k.a. Czarna Wdowa, a także wyborowy strzelec - Hawkeye. Razem stanęli do walki, by bronić naszą planetę przed najazdem wrogich sił z kosmosu.

Sześciu zebranych, by widza efektami oczarować



++

Wykonanie kostiumów stoi na najwyższym poziomie. Nawiązują one do komiksowych oryginałów, ale nie są tandetne i kiczowate, jak wytwory lat siedemdziesiątych. Stroje te widzieliśmy już w poprzednich filmach, jednak wszystkie zostały nieco zmodernizowane tak, aby wyglądały jeszcze bardziej przekonująco. Najlepszym przykładem jest zbroja Iron Mana, która różni się wieloma detalami w stosunku do poprzednich modeli, znanych nam z filmów o tym bohaterze.

Warto zaznaczyć, że w tym filmie zaszła dość istotna zmiana. Chodzi tu o odtwórcę roli Bruce’a Bannera – czyli Edwarda Nortona. Został on zastąpiony przez Marka Ruffalo. Co prawda, jego fizjonomia nie przypomina chudego i nerwowego naukowca, niemniej ze swojej roli wywiązał się on bardzo dobrze. Za to zielone alter – ego, czyli Hulk, wygląda znacznie lepiej niż w filmach, gdzie Banner grał pierwsze skrzypce.

Ogół efektów specjalnych zdecydowanie cieszy oko. Komputerowe triki dominują, ale są na tyle sprawnie zrobione, że trudno się połapać, co zostało sztucznie wygenerowane, a co jest dziełem rekwizytorów. Obce istoty wyglądają na tyle realnie i tak płynnie się poruszaja, że trudno jest dostrzec, iż są to to wytwory komputerowej animacji. Podobnie obce statki – zwierzęta, które dominują nad miastem, wyglądają naprawdę imponująco.

Sześciu zebranych, by sukces kasowy zrobić



++

Nic w tym dziwnego, „Avengers” miał naprawdę wysoki budżet. Ale każdy dolar, który został wydany na jego produkcję, został dobrze wykorzystany, co na pewno przyzna wielu, którzy mieli okazję zobaczyć ten film. Zresztą, same dochody, jakie obraz ten osiągnął jeszcze przed premierą w naszym kraju, a jest to kwota rekordowo wysoka, stanowi najlepszy na to przykład.

„The Avengers” to porządne superbohaterskie kino. Mimo że gatunek raczej nie może poszczycić się zbyt wieloma wybitnymi produkcjami w ostatnim czasie, to ten tytuł niewątpliwie wyłamuje się z tej listy. Od samego początku przykuwa uwagę do tego stopnia, że trudno jest oderwać wzrok chociażby na chwilę, by nie przeoczyć jakiegoś ważnego momentu, śmiesznego dialogu czy spektakularnej walki. Tak jak „Obcy” składał się z samych dobrych scen, tak też zbudowani są „Avengersi”. Nie ma mowy o nudzie, sztucznym lub wymuszonym budowaniu napięcia, czy jakichkolwiek scenach, bez których film mógłby się obyć.

Sześciu zebranych, by odbiorcę oszołomić



++

Wspomniany wcześniej dowcip to jedna z mocniejszych stron tego obrazu. Niewymuszony, przychodzi bohaterom wręcz naturalnie, dlatego też jest taki zabawny. Partie dialogowe nie tylko podkreślają komizm, ale stanowią także niezwykle celne i ironiczne uwagi. Dla przykładu można tu przytoczyć scenę, w której Thor pragnie dbać o honor brata, a następnie rezygnuje, dowiadując się, ilu Loki zabił ludzi w dwa dni. Swobodnie stwierdza, że owszem, są braćmi, ale Loki jest adoptowany.

Kolejnym mocnym wyróżnikiem filmu jest akcja. Spektakularne sceny pojedynków, pościgów i karkołomnych, podniebnych akrobacji, to tylko kilka elementów, dla których warto zobaczyć ten „The Avengers” w trójwymiarze.

Skoro już mowa o modnym ostatnimi czasy 3D, film wyświetlany jest tylko w ten sposób. Wiadomo, bilety na „trzy De” są droższe, ale ten seans wart jest każdej wydanej na niego złotówki. Złudzenie trójwymiaru jest naprawdę dobre, nie tylko w dynamicznych scenach, ale i tam, gdzie akcja bywa bardziej statyczna.

Sześciu zebranych, tak by lepszych nie było



++

Jeżeli chodzi o grę aktorów, tutaj żadnych zastrzeżeń mieć nie można. Na uwagę zasługuje przede wszystkim bardzo dobra kreacja Roberta Downey Jr, który wcielił się ponownie w postać Tonego Starka, czyli Iron Mana. Jego utarczki słowne z Kapitanem Ameryką (Chris Evans) są nie tylko zabawne, ale też pełne ciętych i celnych ripost. Obaj wypadli w tych scenach bardzo naturalnie.

Muzyka, która stanowiła tło dla całej fabuły, jest dobrze dobrana; wpada w ucho. Utwory symfoniczne, typowe dla filmów, mieszają się ze znanymi hitami muzyki rockowej, jak chociażby szlagier AC/DC „Shoot to thrill”, puszczony przez samego Iron Mana, by podkreślić jego mocne włączenie się do akcji.

Czy warto było czekać na „Avengers”? Każdy, kto wyszedł z sali kinowej, odpowie tylko jedno: Tak! To dobre przygodowe kino, które widz ogląda z zapartym tchem od początku do samego końca. Co rzadko spotykane w dzisiejszych czasach, niektórzy odwiedzą kino ponownie, by obejrzeć ten film kolejny raz. Cieszy również fakt obecności dodatkowej sceny po napisach, która zapewne ma stanowić wstęp do kontynuacji. Jej powstanie twórcy już oficjalnie zapowiedzieli.

Ocena recenzenta
6.0/5
Avengers (2012)
The Avengers
Ocena użytkowników:
5 (1 głos)
Tytuł: Avengers
Tytuł oryginału: The Avengers
Kraj: USA
Data premiery: 11 maja 2012 (Polska) 25 kwietnia 2012 (świat)
Czas trwania: 2 godz. 22 min.
Reżyseria: Joss Whedon
Scenariusz: Joss Whedon
Obsada: Robert Downey Jr., Chris Evans, Mark Ruffalo, Chris Hemsworth, Scarlett Johansson, Jeremy Renner
KOMENTARZE (3) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
naimad 24 maja 2012, 19:30
Bardzo fajnie napisana recenzja :) ale kurde, stary - 80 wyświetleń tekstu w ciągu 3 godzin - tylko pogratulować, moja recka "Battleshipa" ma tyle odkąd w ogóle zawisła na Bestiariuszu ;P
Jok 24 maja 2012, 17:37
Hulki Ci sie pomyliły. Tym z 2008, ktory jest wprowadzeniem do Avengersów, grał Norton
Milo 24 maja 2012, 16:54
Nortona? Bannera nie grał Bana?
Fajna recka, film daje czadu :)

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 21 mar 2019, 01:21 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka