Randka w zimno - recenzja "Mroźny wiatr"

Nierzadko zdarza się, że całkiem dobry film przechodzi w branży bez większego echa. Jeśli jego premierze nie towarzyszy rozbuchana kampania reklamowa, a ci nieliczni krytycy, którzy zwrócą na niego uwagę, wygłoszą miażdżącą opinię na jego temat, produkcja taka szybko ląduje w jednym worku z filmami istotnie niewartymi uwagi. Podobny los spotkał swojego czasu „Mroźny wiatr” Gregory'ego Jacobsa. Okazuje się, że nie do końca słusznie.

Wydarzenia, których jesteśmy świadkami, toczą się w przededniu Wigilii Bożego Narodzenia. Oto pewna Dziewczyna, której imienia w filmie nie poznamy, decyduje się spędzić święta na gorącym południu kraju.

++

Przypadkowo dowiaduje się o tym studiujący z nią na jednej uczelni i podkochujący się w niej od dłuższego czasu Chłopak, którego godności również scenarzyści nam nie przybliżają. Wietrząc okazję na poznanie Dziewczyny, Chłopak umieszcza na tablicy ogłoszeń informację o tym, że planuje udać się samochodem w tamte okolice i chętnie zabierze do auta jedną osobę. Plan udaje się i już wkrótce Chłopak wraz z Dziewczyną wyruszają w drogę. W trakcie jazdy Chłopak przekonuje się, jak bardzo wyniosła i niedostępna jest jego towarzyszka podróży, ona zaś szybko dochodzi do wniosku, że Chłopak wie o niej więcej, niż mogłaby przypuszczać.

Dość nieoczekiwanie decyduje się on na przejazd pokrytą śnieżnymi zaspami, opuszczoną wiejską szosą. Nie mija wiele czasu, a nadjeżdżający z naprzeciwka samochód spycha ich z drogi wprost w ogromną zaspę. Unieruchomieni, przemarznięci i przemęczeni, szybko przekonują się, że przenikliwy mróz wcale nie jest ich największym problemem.

++



„Mroźny wiatr” przez dość długi czas rozwija się niczym thriller psychologiczny. Co najmniej do połowy seansu grozy jest tutaj jak na lekarstwo, choć odkąd pojawiają się pierwsze elementy horroru, film szybko przeobraża się w klimatyczną historię o duchach. Dzieje nawiedzonego miejsca, w którym znajdą się bohaterowie, wydają się zagmatwane i szyte dość grubymi nićmi, a większość informacji na ich temat widz uzyskuje dopiero pod koniec projekcji, w scenie dialogu głównej bohaterki z jedną z epizodycznie występujących postaci. Przez większość projekcji nie wiadomo zatem tak naprawdę, z jakimi siłami zmagają się bohaterowie, a i po pojawieniu się napisów końcowych wiele elementów fabuły pozostaje bez wyjaśnienia. W dobie horrorów, w których scenarzyści za wszelką cenę dążą do uzasadniania paranormalnych elementów fabuły na najrozmaitsze sposoby (począwszy od chorób psychicznych bohaterów, poprzez przeżyte w dzieciństwie traumy, na „niedokończonych interesach” upiorów skończywszy), można zaliczyć to filmowi w poczet plusów.

++



Filmowi Gregory'ego Jacobsa nie sposób odmówić także mrocznej, niepokojącej, udzielającej się widzowi atmosfery. Wrażenie wyobcowania i osamotnienia, braku nadziei na jakąkolwiek pomoc wobec nadchodzącej nocy, odmrażający kończyny mróz i obecność przerażających zjaw, wszystko to niemal współodczuwa się z bohaterami. Nastrój potęgowany jest przez oszczędne wykorzystanie ścieżki dźwiękowej - częściej słyszymy tu tytułowy mroźny wicher, aniżeli kompozycje Clinta Mansella - a także sugestywne zdjęcia duńskiego operatora, Dan Laustsena. Co niemniej istotne, w scenach grozy twórcy nie uciekają się do prymitywnych zabiegów w rodzaju tak zwanych jump-scen. Widza straszy się w bardziej subtelny sposób. Od czasu do czasu za szybą auta widać przechadzające się niespiesznym krokiem upiorne postacie, innym razem obserwujemy retrospekcje ukazujące makabryczne wydarzenia sprzed lat. Fani krwawego i efektownego straszenia będą rozczarowani: twórcy wyraźnie preferują odmienne rozwiązania w tej kwestii.

++



Największą siłą „Mroźnego wiatru” jest jednak duet, jaki tworzą na ekranie Emily Blunt i Ashton Holmes, czyli filmowy Chłopak i Dziewczyna. W miarę rozwoju wydarzeń relacje pomiędzy nimi ulegają niespiesznym, ewolucyjnym zmianom. Początkowa nieufność i późniejsza złość w obliczu tragicznej sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie, odchodzą wreszcie w niepamięć i ustępują miejsca szczerym wyznaniom i coraz bliższej zażyłości. Chłopaka i Dziewczynę różni bardzo wiele. On sprawia wrażenie nieśmiałego, nieco naiwnego romantyka, ona zaś - niedostępnej i chłodnej. U obojga uwydatnia się w końcu głęboko skrywana samotność i potrzeba bliskości z drugim człowiekiem. Relacje te nie byłyby tak przejmujące, gdyby nie fantastyczna gra odtwórców obu postaci - w szczególności Emily Blant, kolejny raz dającej dowód swoich wybitnych aktorskich umiejętności.

++



Zakończenie filmu nie jest poprzedzone gwałtownym zwrotem akcji. Zamiast wielkiego zaskoczenia, przynosi raczej pewną dowolność interpretacji, co również należy odczytać na plus w stosunku do większości konkurentów. „Mroźny wiatr” nie jest wprawdzie produkcją, o której po obejrzeniu będzie pamiętało się latami, ale spędzone z nią półtorej godziny na pewno nie będzie straconym czasem. To rzadki przypadek produkcji łączącej horror z psychologicznym dreszczowcem, w którym groza nie uzyskuje dominacji nad klimatem i postaciami protagonistów.
Ocena recenzenta
3.5/5
Mroźny wiatr (2007)
Wind Chill
Ocena użytkowników:
brak (0 głosów)
Tytuł: Mroźny wiatr
Tytuł oryginału: Wind Chill
Kraj: USA
Data premiery: 2007-04-27
Czas trwania: 87 minut
Reżyseria: Gregory Jacobs
Scenariusz: Joe Gangemi, Steven Katz
Obsada: Emily Blunt, Ashton Holmes, Martin Donovan, Ian A. Wallace, Ned Bellamy
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie dyskusje na forum
  • Więcej


Bestiariusza przegląda 20 użytkowników: 2 zalogowanych, 0 ukrytych i 18 gości
Zalogowani: Google [Bot], Yahoo [Bot]

Copyright © 2004-2014 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 gru 2014, 00:02 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka