Kapitan Ameryka czy Avengers? – recenzja wydania DVD „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów”

Trzecia odsłona cyklu Marvela o Kapitanie Ameryce, czyli „Wojna bohaterów”, to już nie tylko opowieść tytułowej postaci, ale właściwie poboczna historia o Avengers, która przejmuje i kontynuuje wątek z „Zimowego Żołnierza”. Film to także mniejszy event przed „Avengers: Infinity War”, w którym dochodzi do rozłamu w drużynie. Sama fabuła jednak do najlepszych nie należy, ale obraz można obejrzeć.

Historia dzieje się po wydarzeniach z „Czasu Ultrona” oraz „Ant-Mana” (co ma znaczenie), wracają bohaterowie z poprzednich części, a brak tych, które nie pojawiły się na ekranie tłumaczy druga część „Avengers”. W obrazie debiutuje także kilka innych postaci, jak Black Pantera (zostaje tu zgrabnie wprowadzona, aby ułożyć podwaliny do własnego filmu) czy Spider-Man (podobnie jak BP, choć to zbliżający się remaster losów Człowieka Pająka), ale do głównego nurtu uniwersum wtłoczone zostają też sylwetki z innych filmów – ot, Zimowy Żołnierz czy Ant-Man choćby. Nie ma za to Thora ani Hulka, co wymusza zmianę taktyki grupy na początku i później, podczas rozłamu.

++

Cała intryga filmu obraca się wokół losów Zimowego Żołnierza, który zostaje wrobiony w - po części - udany zamach na szczycie międzynarodowego spotkania, gdzie ginie kilku polityków, a Kapitan Ameryka dostrzega wady w dowodach na winę starego przyjaciela. Kijem w mrowisko staje się rządowa decyzja o objęciu Avengers ścisłym nadzorem, co powoduje, że Steve Rogers odłącza się z programu i postanawia odnaleźć Bucky’ego Barnesa i razem z nim rozwikłać tajemnice uwikłania ZŻ w wielkie afery. Gdy są na tropie, Iron Man wraz z zwolennikami ustawy o kontroli staje im na drodze, choć Kapitanowi Ameryce przychodzą z pomocą oponenci rządowej decyzji. Tak oto rozpoczyna się wojna bohaterów, która znajduje zakończenie w dość niespodziewanych – a zarazem lekko naciąganym – momencie kulminacyjnym.

++

Jak przystało na historię o superbohaterach ambitnie nie jest. Warstwa fabularna utworu wyraźnie wskazuje, że losy większości bohaterów z obozu Avengers zmierzają w kierunku nadchodzącego „Infinity War”, gdzie zapewne obrażone postacie pogodzą się, aby zwyciężyć większe zło. Niewątpliwie ciekawymi punktami programu w filmie było świadome zwrócenie się przeciw sobie bohaterów, sensowne dodanie do obsady nowych członków oraz kilka zaskoczeń – choć te przede wszystkim były drobne, nie tak monumentalne, jak… właśnie. Brak w obrazie czegoś takiego, co wstrząsnęłoby widzem naprawdę. Jest naparzanka, raz czy drugi bohaterowie obrywają i się kaleczą, poza jednym incydentem nie ma zasadniczo większych ran. Scenariusz jest przewidywalny, a wszystkie zwroty akcji nie zmieniają punktu docelowego. Ot, prosta fabułka z finałem, który odbiorca dostrzega już na początku.

Inną kwestią jest ścieżka dźwiękowa – budująca napięcie i atmosferę wtedy kiedy sytuacja tego wymaga, dobrze wyważone melodie, tonacje i barwy sprawiają, że muzyka współgra z obrazem, o co czasem trudno (patrz. filmowe „Insygnia Śmierci”). Niemniej, nie jest to jednak rewelacja godna Michaela Kamena czy Hansa Zimmera, ale Henry Jackman podołał zadaniu, dzięki czemu ta strona produkcji stoi na przyzwoitym poziomie.

Oprawę wizualną też można określić popisową. Osoby odpowiedzialne za efekty specjalne włożyły w projekt mnóstwo pracy i mimo że przeważnie są to spektakularne, powtarzające się widowiska, akrobacje oraz czynności z wykorzystaniem albo nadnaturalnej mocy, albo sprzętu – to ogląda się to całkiem przyjemnie, choć wysmakowanym odbiorcom raczej owa sfera nie przypadnie do gustu. Ot, poprawny graficznie obraz i przyzwoicie wykonane kostiumy. Scenografia zaś niczego sobie.

++

Gra aktorska na miarę takiego filmu – tyle w zasadzie można powiedzieć w tej materii. Obsada poradziła sobie z wcieleniem się w konkretne role, gwiazdy kina nie miały zresztą wiele wysiłku, ponieważ większość charakterów w filmie nie posiada przesadnie rozbudowanych, głębokich rysów psychologicznych, co nie zmienia faktu, że bohaterowie trzeciej odsłony „Kapitana Ameryki” zostali dobrze napisani – ich motywacje są jasne, zachowanie logiczne, a dokonane wybory mają swe podstawy. Wypada również wspomnieć o świetnych epizodach Falcona (Anthony Mackie) oraz Czarnej Pantery (Chadwick Boseman), którym zdarzyło się na chwilę przejąć uwagę odbiorcy, nieco gorzej wypadł debiutujący jako Spider-Man, Tom Holland. Inna kwestia tyczy się antagonistów, którzy nie zdołali pokazać pazura, szczególnie sylwetka Crossbonesa (Frank Grillo) – w komiksach mającego o wiele więcej do powiedzenia, niż w krótkim fragmencie prologu.

„Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” pozostawia niedosyt, ale to nic nowego – filmy Marvela wykorzystują politykę, która napędza apetyt na ich produkcje i swoiście zmusza do sięgania po nie. Obraz nie jest jednak niczym rewelacyjnym, to typowe kino superbohaterskie, pełne wybuchów, spektakularnych wyczynów, starć i pojedynków. Przyjemnie się to ogląda, można oderwać się od trudów życia codziennego, dostarczyć organizmowi rozrywki i łyknąć odrobinę popkultury, acz wartościowe dzieło za bardzo nie jest.

PS. Zdecydowanie zabrania się też oglądania filmu przed seansem „Kapitana Ameryki: Zimowego Żołnierza”, „Avengers: Czas Ultrona” czy „Ant Mana”, ponieważ niektóre komponenty zarówno w warstwie fabularnej, jak i kreacji postaci mogą nie zostać zrozumiane.


Obrazek

Ocena recenzenta
3.0/5
Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów (2016)
Captain America: Civil War
Ocena użytkowników:
3 (1 głos)
reżyseria: Anthony Russo, Joe Russo
scenariusz: Christopher Markus, Stephen McFeely
gatunek: Akcja, Sci-Fi
produkcja: USA
premiera: 6 maja 2016 (Polska), 12 kwietnia 2016 (świat)
boxoffice: $1 152 760 580
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 gru 2017, 18:37 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka