Obejrzyj, oceń, odłóż – recenzja wydania DVD „Kiedy gasną światła”

Być może mainstreamowe kino grozy nigdy nie powróci do minionej kondycji, lecz czasem na jego połaciach przytrafi się zjawisko wystające odrobinę poza przeciętną – a takim widowiskiem jest właśnie „Kiedy gasną światła”. Obraz co prawda nie grzeszący oryginalnością, ale od czasu do czasu wtrącający coś ciekawego, przyciągający rozwojem wypadków i – mimo przewidywalności – całkiem przyjemny wizualnie.

Ostatnimi czasy horror cierpi na chroniczną wtórność. Ograne motywy, szablony, a nawet odgrzane kotlety (remaki)

++

to plaga kina grozy, która zaczyna zniechęcać odbiorców, wymagających od filmu atmosfery oraz sensu, i przyciągać tłuszczę miłośników quasi-strachu, taniego gore czy pojawiających się gwałtownie w co trzecim ujęciu elementów, mających – za sprawą wizualizacji i efektów dźwiękowych – pośpiesznie zaskoczyć adresata… „Kiedy gasną światła” wyróżnia się nieco wśród obrazów powielających współczesne trendy, ale wciąż gra na tych samych nutach, wyeksploatowanych kliszach. Niestety, nie omija też standardowych w dzisiejszym kinie grozy „straszaków”.

Mieszkającego z samotną matką chłopca nawiedza koszmar w postaci nadnaturalnej istoty, która pojawia się wyłącznie w cieniu i znika, gdy na horyzoncie majaczy światło. Wypala to na nim takie piętno, że zaczynają dostrzegać to nauczyciele i wzywają opiekę społeczną, ta zaś zwraca się do jego rodzicielki, która umyślnie odpiera tezy, jakoby coś mogło przeszkadzać dziecku w normalnym rozwoju. Sytuacja zmienia się, kiedy do akcji wkracza starsza siostra chłopca i postanawia się nim zająć. Jednak ona zna prawdę, bowiem w dzieciństwie również miała do czynienia z tajemniczym stworem.

Jakby nie patrzeć fabuła jest dość linearna i nie mu w obrazie wyszukanych zwrotów akcji, wszystko bazuje na

++

tożsamości i sposobie działania sekretnego, przebywającego w mroku potwora, który niejednokrotnie napada na bohaterów. Odbiorców przyciąga magnetyzm tajemnicy, fragmentarycznie odkrywanego przez protagonistów, szukających rozwiązania – te jednak okazuje się całkiem proste, acz nim przyjdzie go wykorzystać, chłopiec, dziewczyna i jej partner zdobywają informacje oraz dociekają, jaka była przyczyna pojawienia się stwora w ich rodzinnym domu. Ciekawe przedstawiona także została w „Kiedy gasną światła” relacja pomiędzy poszczególnymi bohaterami, aktorom udało się wzbudzić pewne emocje i zdobyć choć trochę sympatii adresata, co przekłada się na doping, lecz ten nie był zbytnio potrzebny, bowiem wszystko jest przewidywalne – może z wyjątkiem sposobu pokonania stwora (chociaż…) – zaś reżyser trochę ułatwia życie protagonistom.

Sam motyw przewodni także wydaje się potraktowany nieco po macoszemu, szczególnie, że na początku magnetyzuje, ale z szybkim rozwikływaniem tajemnicy stwora blaknie, potem zaś wszystko dzieje się tak pośpiesznie, że nie ma czasu na rozbudowywanie historii oraz bohaterów (włącznie z adwersarzem) i wątek zmierza ku finałowi, który nie do końca udatnie radzi sobie z zmyleniem tropu, a bańka zaskoczenie pryska jeszcze zanim na dobre się rozwinie.

Jeżeli chodzi o kwestie aktorskie, trzeba przyznać, że zagranie postaci nie należało do zadań przesadnie trudnych, co być może miało wpływ na zbudowanie autentyzmu rysów psychologicznych oraz wyważonego zbudowania relacji personalnych, które w filmie wysuwa się nierzadko na pierwszy plan. Do tego dochodzi przekonująca mimika, znakomita praca głosem (nie jest to jednak arcydzieło – uprzedzając wyciąganie wniosków) i drobny rozwój protagonistów.

++

Technicznie film ogląda się całkiem przyjemnie, twórcy zmontowali go i okroili tak, że praktycznie wyzbyty jest dłużyzn i popadania w głębsze błędy logiczne, akcja rozwija się tutaj dość szybko, a praca świateł robi swoje, tworząc specyficzny klimat świata przedstawionego, w którym wszystkie elementy ze sobą współgrają. Nie można zapomnieć o doborze ścieżki dźwiękowej – nie należy ona do nazbyt rozbudowanych i wybitnych, ale sprawdza się należycie, dodatkowe efekty muzyczna z kolei odpowiednio potęgują niektóre doznania.

Wydawać by się zatem mogło, że mamy do czynienia z całkiem dobrym i ciekawym filmem, acz tak naprawdę to okrojony obraz z dobrze przetworzoną – wtórną – fabułą, intrygującą postacią negatywną, działającą wcale przewidywalnie i po kilku scenach w ogólnie nie straszącą. Niemniej jednak atmosfera – przez tę ledwie ponad godzinę – nie została zburzona, bohaterowie budują relacje ze sobą i widzami, a dodatki (jak usunięte sceny) pokazują, że film mógł być ciut dłuższy, ale obecna wersja najbardziej odpowiadała reżyserowi i nie nużyła adresata. Film nie zapada szczególnie w pamięć, choć też szybko się z niej nie ulatnia, lecz to może być spowodowane niezbyt rozgałęzioną intrygą i całkiem ubogim światem przedstawionym.


Obrazek

Ocena recenzenta
3.0/5
Kiedy gasną światła (2016)
Lights Out
Ocena użytkowników:
3 (1 głos)
reżyseria: David F. Sandberg
scenariusz: Eric Heisserer
gatunek: Horror
produkcja: USA
premiera: 22 lipca 2016 (Polska), 8 czerwca 2016 (świat)
boxoffice: $148 768 835
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 27 mar 2017, 13:32 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka