Poniżej średniej - recenzja wydania DVD filmu "Wrota bohaterów"

Spotkałem się ze sformułowaniem, że „Wrota bohaterów” powielają wszystkie sztampowe błędy tzw. kina młodzieżowego, po seansie nie mogę się z takim twierdzeniem nie zgodzić. „Wrota bohaterów” kuleją na każdym kroku, zaś piękne krajobrazy i dobrze wykonane kostiumy raczej nie są w stanie udźwignąć całego filmu.

Jack zagrywa się w gry video, co sprowadza na niego wzrok czarodzieja z równoległego świata, „przypominającego” mityczną Japonię, gdzie magia, nadnaturalne stwory i magicy istnieją. Wysyła do chłopca księżniczkę, aby ten – jako największy wojownik wszech czasów, czyli po prostu gracz numer jeden – obronił ją przed licznymi zagrożeniami. Oczywiście, nie wychodzi mu to za bardzo, przez co musi wniknąć do niezwykłej krainy, żeby w towarzystwie wielkiego wojownika odbić dziedziczkę korony i ocalić królestwo.

++

Struktury narracyjne filmu ewidentnie są zaburzone – dziewczyna pochodząca z obcego świata, w którym rozwój technologiczny zatrzymał się na poziomie średniowiecza, we współczesnych Stanach Zjednoczonych Ameryki od razu się adaptuje: idąc do centrum handlowego od razu podchodzi do grupki młodzieży i zaczyna z nimi tańczyć, nie dziwią jej samochody, brak hierarchii (w swej krainie aż huczy, gdy ktoś próbuje ją dotknąć). Ponadto, w drugą stronę nie jest inaczej: chłopak przeniesiony do magicznej krainy w jeden dzień uczy się podstaw sztuk walki, włada niekonwencjonalnym mieczem w taki sposób, że nie robi sobie krzywdy itd. A to dopiero drobne potknięcia. Scenariusz prowadzony jest właściwie na modłę prostej gry-bijatyki, dwójka bohaterów idzie przed siebie, napotyka na przeszkody – razi sobie z nimi i idzie dalej, aż dociera do „finałowego bossa”.

Od czasu do czasu niektóre postacie, szczególnie z negatywnej strony, próbują być zabawne, co działa w drugą stronę – i nawet najprostsze żarty spalają zanim dobiegną końca. Choć widz po wielu momentach, w których czuje zażenowanie, już raczej zbywa irytujące sceny kręceniem głowy. Gra aktorska nie stoi tu na zbyt dużym poziomie. Najwięcej można było wymagać od głównego złego, odgrywanego tu przez Dave’a Bautistę (grającego całkiem, całkiem Draxa w „Strażnikach z Galaktyki”), ale ten zawiódł sromotnie. Nieco lepiej wypada duet Marka Chao i Uriaha Sheltona, ale ich prawie poprawna gra w zetknięciu z słabo rozpisanymi bohaterami na niewiele się zdaje.

++

Jeżeli chodzi o kostiumy i krajobrazy to często stoją na wysokim poziomie, scenografom i kostiumografom należy się jakaś nagroda za to, że najwyraźniej jako jedyni wzięli tę produkcję na poważnie. Niestety, scenariusz i reżyseria wszystko psują. Aż trudno uwierzyć, że Luc Besson napisał coś tak… niedopracowanego, nielogicznego i nietrzymającego się całości. Jeszcze jednym atutem obrazu jest muzyka, opracowana przyzwoicie i swobodnie mogłaby towarzyszyć filmowi z wyższej półki.

„Wrota bohaterów” to niestety klapa, w której reżyser próbował zabawić się oklepanymi kliszami, zapożyczał od udanych pozycji, jak „Zakazane królestwo” Roba Minkoffa, ale Matthias Hoene robi to tak nieudolnie, wiele upraszczając, że w efekcie końcowym wychodzi coś na kształt „Tekkena” Dwighta H. Little’a. Cóż… poniżej średniej.


Ocena recenzenta
2.0/5
Wrota bohaterów (2017)
Yongshi zhi men
Ocena użytkowników:
brak (0 głosów)
reżyseria: Matthias Hoene
scenariusz: Luc Besson, Robert Mark Kamen
gatunek: Fantasy
produkcja: Chiny, Francja, Kambodża
premiera: 17 marca 2017 (Polska) 18 listopada 2016 (świat)
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 sie 2017, 21:41 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka