Morfowanie 21 lat później... - recenzja wydania DVD „Power Rangers”

„Power Rangers” są znakiem czasów, dla każdego, kto w latach 90. przeżywał swe dzieciństwo. Objawiało się to robieniem własnych odznak do morfowania i kłótniami, kto tym razem będzie czerwonym. Chcąc odświeżyć nieco wspomnień można sięgnąć po dvd od Monolith Films z najnowszą wersją filmu o kolorowych wojownikach.

Dzieło Deaan Israelite’a przybliża historię Zordona i Rity, lecz przede wszystkim opowiada o grupie nastolatków, które sprawiają problemy, dlatego muszą uczęszczać w szkole na specjalne zajęcia. Zrządzeniem mocy cała piątka znalazła się w pobliskiej kopalni i odkryła różnokolorowe monety. Następnego dnia potrafiła skakać na kilkadziesiąt metrów oraz miała niewyobrażalną siłę. Niestety z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność, bo w dokach doszło do zbrodni - przebudziła się Rita...

Film mocno nawiązuje do serialowego pierwowzoru z lat 1993-1996 (tak, to było 24 lata temu - jesteś stary/a). Piątka wybrańców jest w wieku szkolnym i ma na koncie całe spektrum wydarzeń, z którymi borykają się nastolatki.

++

Twórca bardzo chciał to uwydatnić, podkreślając młodzieżowe problemy: Jason jest obiecującym sportowcem, jednak przez głupie wybryki zaprzepaścił swoją karierę, Billy to bystrzak, dlatego dokuczają mu w szkole, itd. Dzięki takiemu przedstawieniu postaci scenarzysta, John Gatins, trzyma się bliżej pierwowzoru (wiek szkolny). Ma to jednak jeden mankament: dylematy niektórych (Kimberly, o ciebie chodzi...) bohaterów chwilami wydają się wręcz błahe. Zwłaszcza, że mimo wieku Jasona i reszty, „Power Rangers” jest skierowany do nieco starszego widza. Nie ma tam namiętnych romansów, jednak jest śmierć, siana przez Ritę. To sprawia, że bardziej dorośli wojownicy wypadliby lepiej na tle zdarzeń. Zwłaszcza, że na ekranie telewizora zaprezentowano wiele tematów wartych do zastanowienia, takich jak m.in. opieka nad umierającą matką. Ewidentnie chciano zawrzeć głębię, bo więcej jest pokazywania radzenia sobie z życiem, aniżeli walk z np. kitowcami (blu blu blu blu).

Ogromnie cieszy fakt, że wykorzystano imiona z serialu. Nie próbowano zrobić odświeżonej wersji, robiącej rewolucję i kompletnie zmieniającej świat wojowników mocy. Nie obyło się jednak bez zmian. Zordon nie jest wielkim jajem w lampie typu „lawa” z głosem, jakby mutacja przebiegła zbyt intensywnie. Wcielający się w niego Bryan Cranston doskonale spisał się w swej roli i zaprezentował jego ludzką twarz (w sumie zaprezentował tylko twarz...). Brak tam przesadnego patosu, a dowódca Power Rangers potrafi nawet unieść się gniewem. Ponadto głos aktora doskonale pasuje do roli, bardziej niż wersja w polskim dubbingu. Podobnie jest z Alfa 5 - lepiej usłyszeć jego angielską wersję.

Będąc przy zabawnym robocie, kto nie uśmiechnął się słysząc jego „Ajajaj”, niech pierwszy zgłosi się do tablicy, a potem napisze na niej sto razy: „Nie będę kłamał”. Chyba każdy czuł sympatię wobec tego blaszaka. W wersji z 2017 roku wygląda on nieco inaczej. Odświeżono jest pancerz, co wyszło in plus, podobnie jest ze zbrojami wojowników. W końcu widz nie będzie czuł się dziwnie, patrząc na obcisłe kostiumy, choć niejeden może uważać to za minus... Obecna prezencja jest zdecydowanie na miarę naszych czasów i pasuje do klimatu science-fiction. Z Zordami jest tak samo - wyglądają ładnie, niczym różowa wojowniczka.

Na ekranie najlepsze wrażenie robi Rita Repulsa. Ze skrzeczącej jędzy zmieniła się w pełnoprawnego złoczyńcę. Wszystko to dzięki Elizabeth Banks, która doskonale wykreowała tę postać. Gdyby podczas oglądania serialu „Hoży doktorzy” ktoś powiedział, że ta kobieta wybornie odzwierciedli zabójczą psychopatkę, to niejeden parsknąłby śmiechem. Teraz niestety byłoby mu głupio. Do postaci zasługujących na wyróżnienie należy także Billy (RJ Cyler). Wnosi on przede wszystkim sporo humoru, ubarwiając film i sprawiając, że film jest lżejszy, a nie zalany głównie poważnym tonem, który próbują zbudować twórcy.

Bardzo cieszy fakt, że mimo stworzenia zaktualizowanej wersji serialu i wykreowania pewnych aspektów w nowy

++

sposób, twórcy niejednokrotnie oddali hołd serialowi. Oczywiście nie należy wymieniać przykładów, ponieważ największą frajdę sprawia samodzielne odnalezienie tych smaczków, ale należy pochwalić za kreatywność i pomysły. Warto nadmienić jednak, że w sytuacji zagrożenia bohaterowie nagle nie zlecą się w kupę, z czerwonym na przedzie i nie będą wykrzykiwać nazw zwierząt, które nie żyją już od dawna. Kiczowate elementy zamieniono ciekawszymi, i bardzo dobrze, bo każdy, kto w latach ’90 nie widział serialu, wielokrotnie pukałby się w głowę. Na szczęście bulgoczących wariatów w lateksie (Kitowcy) zamieniono na coś nowocześniejszego bez wielkiego przycisku na przedzie, powodującego, że rozpadają się w smutku niesionym przez porażkę.

„Power Rangers” to pozycja na pewno dla tych, którzy lubili serial. Mimo chwilami kiepskich efektów specjalnych (chwilami, bo często wygląda to dobrze), dzieło ogląda się z przyjemnością. Pomaga w tym muzyka, jak i unowocześnione zaczerpnięcia z pierwowzoru. Niecałe trzydzieści złotych za sto dziewiętnaście minut obcowania ze wspomnieniami, to zdecydowanie dobra cena. Przypomnij sobie jakim wojownikiem chciałeś być i zamiast odznaki wyjmij portfel.


Ocena recenzenta
4.0/5
Power Rangers (2017)
Ocena użytkowników:
brak (0 głosów)
Tytuł: Power Rangers
Tytuł oryginalny: Power Rangers
Reżyser: Israelite Dean
Obsada: Scott Naomi, Banks Elizabeth, Lin Ludi, Montgomery Dacre, Cyler RJ
Dystrybutor: Monolith Films
Data premiery: 2017-08-17
Czas trwania (min.): 119 min.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 gru 2017, 18:44 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka