Drzemka w Krakowie lat 50. XX wieku – recenzja wydania DVD „Ach śpij kochanie”

Reżyser Krzysztof Lang, autor takich filmów jak „Prowokator” ale też „Śniadanie do łóżka” i „Miłość na wybiegu” prezentuje widzom swoje najnowsze dzieło. „Ach Śpij kochanie” było reklamowane serią oryginalnych (jak na możliwości polskiego marketingu filmowego) viralowych klipów, gdzie aktorzy wcielający się w główne role, zachęcali widzów do seansu, obiecując dreszczowiec jakiego we współczesnej, rodzimej kinematografii dawno nie było. Utrzymana w klimacie noir, opowieść o wyrachowanym mordercy z wyższych sfer, przez niektórych odbiorców była wyczekiwana i postrzegana jako odpowiedź z Kraju nad Wisłą na kultowe „Milczenie Owiec”. Z okazji premiery obrazu na DVD, można zweryfikować owe oczekiwania z produktem faktycznym.

Akcję „Ach Śpij kochanie” osadzono w Krakowie z lat 50., historia skupia się na losach Władysława Mazurkiewicza zwanego Pięknym Władziem tudzież, „Eleganckim Mordercą” (w tej roi Andrzej Chyra) powiązanego ze śmiercią 67 osób. Mężczyzna cieszył się poważaniem wśród krakowskich elit oraz wiódł życie godne prawdziwego hedonisty, mordował w celach zarobkowych chcąc zapewnić luksusowy byt swojej żonie. Z niejasnych przyczyn, Mazurkiewicz skutecznie unikał odpowiedzialności za swoje czyny, przez ponad dekadę. Jego idylla kończy się, gdy na trop seryjnego mordercy natrafia młody śledczy Karski (Tomasz Schuchardt), prowadzący dochodzenie w sprawie tajemniczych zabójstw, wbrew woli swoich przełożonych.

Koncept wyjściowy jest interesujący. Obserwujemy rozgrywkę między Pięknym Władziem, udającym bogatego poczciwca wśród mieszkańców Krakowa a porywczym i idealistycznym stróżem prawa. Większość bohaterów przedstawionych w „Ach Śpij kochanie” jest niejednoznaczna moralnie, szybko okazuje się, że Mazurkiewicz ma niejasne konszachty ze służbami porządkowymi. Śledząc wydarzenia w filmie, brakuje nam pewności co do tego, która postać pokazuje w danej chwili swoje prawdziwe oblicze, a która jest tylko politycznym graczem
z umiejętnościami godnymi Littlefingera z „Gry o Tron”.

Dwójka aktorów wcielających się w główne role stanowi siłę produkcji. Andrzej Chyra wykreował Mazurkiewicza z

++

psychopatycznym rysem godnym Hannibala Lectera, a Tomasz Schuchardt portretuje młodego bohatera, pełnego naiwnej wiary w system sprawiedliwości a jednocześnie połamanego wewnętrznie traumatycznymi doświadczeniami życiowymi. Karski musi odnaleźć się w świecie rządzonym przez jednostki sprytniejsze od siebie, a relacja z Mazurkiewiczem niejako mu w tym pomaga. Pozostałe kreacje aktorskie w filmie, wypadają bardzo blado. Na dalszym planie znajdziemy Bogusława Lindę i Andrzeja Grabowskiego (wcielających się kolejno w mentora młodego śledczego i prokuratora), ale obaj panowie sprawiają wrażenie jakby mentalnie byli jeszcze na planie jednego z nowszych „Pitbulli” Patryka Vegi i tworzą postaci z ogranych wcześniej przez siebie ról. Pierwszy z wymienionych, ograniczył się do bycia tylko i aż Bogusławem Lindą, a Grabowski do udawania mrukliwego buca (dosłownie, wzorem stereotypów dotyczących udźwiękowienia dialogów w polskich filmach, często trudno się zorientować co postać faktycznie mówi, ponieważ kwestie są bełkotliwe i niewyraźne).

Od strony technicznej jest przyzwoicie. Autor zdjęć Adam Sikora, odmalował klimatyczną wizję skąpanego w mroku Krakowa, dodając tym samym aurę tajemnicy do fabuły. Co prawda, metropolia wydaje się w wielu scenach opustoszała i sprawia wrażenie, że poza bohaterami filmu, nie jest przez nikogo zamieszkana, ale można uznać, że jest to zabieg pomagający stylistyce filmu. Michał Lorenc skomponował zapadającą w pamięć i przyjemną dla ucha ścieżkę dźwiękową, zgrabnie podkreślającą sceny akcji jak i fragmenty melodramatyczne.

Niestety, wraz z rozwojem fabuły dochodzimy do konkluzji, że zapowiadana szumnie produkcja Langa ma tyle wspólnego z gatunkiem dreszczowca co „Saga Zmierzch” z horrorami. Film wytraca dramaturgię w zalewie zbyt wielu, podejmowanych wątków. Z jednej strony reżyser stara się zbudować opowieść na śledztwie Karskiego i jego

++

stosunku do Mazurkiewicza, zwracając uwagę na rodzącą się stopniowo między mężczyznami zażyłość oraz prowadzone wzajemne gierki psychologiczne (skojarzenia z relacją Hannibaa i Clarice Sterling z „Milczenia Owiec” jak najbardziej na miejscu). Z drugiej, eksponowany jest silnie wątek dotyczący żony Eleganckiego Mordercy, odgrywanej przez Katarzynę Warnke, w zwiastunach wymieniany jako jedna z najważniejszych linii fabularnych produkcji (hasło reklamowe, umieszczone pod wizerunkiem małzeństwa Mazurkiewiczów głosiło: „miłość która prowadzi do zbrodni”), nie wniósł niczego do fabuły. Warnke pojawia się w mało znaczących scenach, w większości bez dialogowych, a jej historia służy jedynie rozbudowaniu postaci Mazurkiewicza, zwracając uwagę na fakt, że związki uczuciowe mordercy były wykrzywione i patologiczne. Także główny bohater Karski, doczekał się opowieści miłosnej. Przez połowę filmu smali cholewki do młodej kelnerki odgrywanej przez Karolinę Gruszkę, nie wiedząc jak zabrać się do tematu. Równolegle twórcy obnażają przed nami fasady komunistycznych struktur PRL, pokazując hipokryzję ówczesnego systemu i sposób w jaki więził wielu ludzi, czy to mentalnie, czy też fizycznie. Gdzieś na trzecim planie, przemyka problem alkoholowy partnera Karskiego w śledztwie…

Ostatecznie żaden z podejmowanych tematów należycie nie wybrzmiewa. Mazurkiewicz siedzi w celi i gra w pokera, Katarzyna Warnke po prostu jest, Grabowski mamrocze, a Karski snuje się po Krakowie, na przemian konfrontując się z zauroczeniem kelnerką i zepsutymi oligarchami partii. Brak tu pazura, brak napięcia, a jak na film poświęcony mordercy, brak faktycznych mordów.

W książeczce dołączonej do filmu czytamy: „Ach śpij kochanie” to nakręcony na skrzyżowaniu dreszczowca i klasycznego czarnego kryminału film, który sięga do najgłębszych tajemnic PRL, by opowiedzieć wstrząsającą historię, która poruszy każdego widza, niezależnie od wieku, płci i poglądów.. W podobnym buńczucznym tonie utrzymana jest cała, dołączona do wydania DVD lektura. Mając w pamięci faktyczny film, zapoznanie się z nią wzbudza lekkie uczucie pobłażania. Niemniej, mimu wymienionych bolączek, „Ach Śpij Kochanie” to przyzwoite kino, niestety nie mające nic wspólnego z gatunkiem, jako którego przedstawiciel było reklamowane. To nostalgiczny melodramat o minionych czasach, gdzie intryga kryminalna jest tylko pretekstem do konfrontacji idealistycznych bohaterów z potworami, tymi prawdziwymi jak i tymi kryjącymi się za wzniosłymi fasadami stalinizmu. Dobra realizacja jak i świetnie oddany klimat, łączący ze sobą poetykę noir oraz tragiczne historie miłosne, czynią produkcję bezpieczną alternatywną dla większości współczesnych, polskich filmów. Jeżeli nie gustujecie w taśmowych sensacjach Patryka Vegi i komediach romantycznych, a depresyjni laureaci Złotych Lwów z Festwialu w Gdyni, wywołują u was tylko wzruszenie ramion, zapoznajcie się z dziełem Krzysztofa Langa. To przyjemne kino, któremu warto dać szansę i wyrobić sobie własną opinię, niemniej czuć w nim zmarnowany potencjał.


Ocena recenzenta
3.0/5
Ach śpij kochanie (2017)
Ocena użytkowników:
brak (0 głosów)
reżyseria: Krzysztof Lang
scenariusz: Andrzej Gołda
gatunek: Kryminał
produkcja: Polska
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 sie 2018, 20:33 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka